Rosjanie mają problemy z dostawą do kraju zamówionych za granicą książek. Wpływowy rosyjski dziennik "Kommiersant" podaje, że rosyjscy celnicy sprawdzają wszystkie książki pod kątem "propagandy pewnych poglądów". Do kraju nie są również wpuszczane publikacje, które stanową "zagrożenie dla moralności" oraz godzą w "interesy gospodarcze Federacji Rosyjskiej".
Cenzurowane są nie tylko książki, lecz również wszelkiego rodzaju informacja elektroniczna, przewożona do Rosji. Rosyjska służba celna powołuje się na przepisy Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (Rosja, Białoruś, Kazachstan, Armenia, Kirgistan). Unia zakazuje wwożenia informacji (w postaci drukowanej lub elektronicznej), która "szkodzi politycznym lub gospodarczym interesom krajów członkowskich".