- Nie sądzę, że chce wojny - powiedział Zarif w rozmowie z Reutersem. - Ale to nie wyklucza, że zostanie w nią po prostu wciągnięty - dodał.

Według Zarifa w wojnę z Teheranem może Trumpa wciągnąć "drużyna B" - w skład której wchodzi doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa John Bolton i premier Izraela Benjamin Netanjahu.

- Oni, odpowiedzialni za politykę, która jest realizowana, nie chcą negocjacji. Ale chcę wyrazić się jasno: Iran nie zmierza do konfrontacji, ale nie będzie uciekał od bronienia się - zapowiedział szef irańskiej dyplomacji.

Zdaniem Zarifa osoby chcące konfliktu mogą "zaplanować incydent", który wywoła szerszy kryzys.

W ostatnim czasie napięcie w relacjach między Iranem a USA zwiększyło się - USA uznało Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną, Waszyngton zapowiedział też, że nie przedłuży wyłączeń dla ośmiu krajów z embarga na import irańskiej ropy - celem tego działania jest zmniejszenie eksportu ropy z Iranu do zera.

Zarif przekonywał, że decyzja o uznaniu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za terrorystów była "absurdalna", ale dodał, że Iran nie odpowie na nią militarnie, chyba że USA zmienią tzw. zasady zaangażowania (rules of engagement) dotyczące kontaktów z irańskimi siłami.

Szef MSZ Iranu oświadczył też, że statki nadal będą mogły przepływać przez kontrolowaną przez Iran Cieśninę Ormuz - i dotyczy to również amerykańskich okrętów.