Obecnie 29 proc. spośród 25,3 mln mieszkańców Australii urodziło się poza tym krajem, a liczba imigrantów przybywających do kraju w ciągu roku jest obecnie wyższa niż wskaźnik urodzeń - zauważa Reuters.

W ostatnich latach Australia znana jest z prowadzenia bardzo restrykcyjnej polityki imigracyjnej, a ze słów Morrisona wynika, że - w przypadku reelekcji obecnego premiera - polityka ta zostałaby jeszcze zaostrzona.

- Zarządzanie wzrostem liczebności mieszkańców kraju jest bardzo ważne dla jakości życia w naszych miastach - powiedział Morrison na wiecu Partii Liberalnej w Sydney.

Według Australijskiego Biura Statystycznego między wrześniem 2017 roku a wrześniem 2018 roku do Australii przyjechało 240100 imigrantów. Morrison obiecuje, że zmniejszy tę liczbę do 160 tys. rocznie (liczba ta nie obejmuje ponad 350 tys. zagranicznych studentów przebywających w Australii na podstawie wiz studenckich - zaznacza Reuters).

Morrison zapowiedział też, że jego rząd zamrozi kwotę uchodźców przyjmowanych przez Australię na poziomie 18750. Opozycyjna Partia Pracy chce podnieść tę kwotę do 27 tys. w ciągu najbliższych pięciu lat.

Obecnie konserwatywna koalicja, na czele której stoi Morrison, w sondażach zmniejsza stratę jaką ma do opozycyjnej Partii Pracy, ale wciąż przegrywa z nią w kolejnych badaniach opinii publicznej. W sondażu YouGov/Galaxy dla News Corp w którym wyborcy mieli do wyboru jedynie koalicję Morrisona i Partię Pracy, na konserwatystów wskazuje 48 proc. ankietowanych, na Partię Pracy - 52 proc.