Frans Timmermans, kandydat socjalistów na przewodniczącego Komisji Europejskiej, jest głównym rywalem PiS w kwestii zarzutów o łamanie demokratycznych zasad Unii Europejskiej.
Serwis Politico informuje, że Timmermansowi nie przeszkadzało to, by w tym tygodniu spędzić kilka godzin w Warszawie na spotkaniu z Robertem Biedroniem. "Nadchodzi wiosna" - krzyczał entuzjastycznie.
Timmermans walczy o każdy możliwy głos w nowym Parlamencie Europejskim. Socjaliści liczą, że po wyborach będą mieli więcej posłów od EPP.
Z sondaży wynika, że EPP mogą sięgnąć po 171 miejsc, a socjaliści 144. Rzeczywisty wynik może być bardziej zbliżony. Wewnętrzne konflikty w EPP mogą doprowadzić m.in. do odejścia Fideszu Viktora Orbana. To oznaczałoby stratę około 12 miejsc.
Jeśli tak się stanie i jeśli francuskim socjalistom uda się uzyskać ponad 5 proc. głosów, to eurodeputowani z Wiosny mogą wystarczyć, by Timmermans odniósł zwycięstwo.
W środę Timmermans powiedział, że jego grupa socjalistyczna i Wiosna będą "sojusznikami" w następnym parlamencie. Oficjalnie partia Biedronia nie przystąpiła do Partii Europejskich Socjalistów, ponieważ Biedroń chce poczekać na wyniki wyborów.
- Timmermans to Wiosna. Mówi językiem Wiosny. Ma te same wartości i podobny program - powiedział Biedroń w rozmowie z Politico.
Timmermans jest wrogiem nr 1 dla PiS, on sam odrzuca zarzuty mówiące o tym, że jest antypolski - pisze serwis.