Jednym z tematów rozmowy Roberta Mazurka z Pawłem Poncyljuszem były stosunek polityka do zapowiedzianych przez Koalicję Obywatelska uregulowań prawnych dotyczących związków partnerskich.
Poncyljusz podkreślił stanowczo, że jego opinia w tej kwestii nie uległa zmianie i jeśli np. kwestie dziedziczenia w związkach partnerskich albo homoseksualnych będą uregulowane przepisami Kodeksu cywilnego, to "ręka mu raczej nie zadrży". Jeśli jednak będą miały być zapisane w Kodeksie rodzinnym - na jego poparcie nie można liczyć.
Czytaj także: Pierwsza tura, czyli prężenie muskułów
- Uczciwie mówiłem od samego początku, że na moje poparcie nie można liczyć, jeżeli chodzi o Kodeks rodzinny. Dlatego że w drugim kroku mamy prawo do dziecka i tu już nam się otwiera kolejny, bardzo daleko idący zbiór - mówił.
Poncyljusz pytany był o to, czy, jako niegdysiejszy rzecznik sztabu wyborczego Lecha Kaczyńskiego poprze Donalda Tuska, jeśli będzie kandydatem KO na prezydenta w przyszłorocznych wyborach.
- Będąc politykiem Koalicji Obywatelskiej, będę czuł się w obowiązku popierania kandydata wyłonionego mam nadzieję, że w prawyborach - stwierdził Poncyljusz. Uzasadnił, że najłatwiej mu będzie znaleźć entuzjazm do tego właśnie kandydata, bo uważa, że jest to jedyny polityk, który ma "największe szanse powalczenia z kandydatem PiS".
Zdaniem Poncyljusza, zwolennika prawyborów prezydenckich, pozwoliłyby one rozpędzić kampanię wyborczą.
- Wydaje mi się, że to by była taka demokratyczna, fajna procedura - twierdzi polityk.