Pełnomocnik Mariana Banasia tłumaczył w TVN24, skąd mogły się wziąć nieprawidłowości w zeznaniach podatkowych szefa NIK.
Wyjaśniał, że Marian Banaś, skupiony na odzyskiwaniu miliardów złotych dzięki załataniu "gigantycznej dziury VAT-owskiej", jest człowiekiem niezwykle zajętym, który oświadczenia podatkowe "składał w pospiechu, ale zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą".
Według mec. Małeckiego, Banasia "uśpił" brak reakcji CBA na poprzednie oświadczenia, w których mogły nieprawidłowości wystąpić. Mogło go wprowadzić w błąd milczenie CBA, którego "wyjątkowi specjaliści" ich nie sygnalizowali.
Tymczasem sam Banaś, jak zapewniał jego pełnomocnik, był tych błędów świadom i je korygował.
Adwokat szefa NIK był pytany o to, czy przy Banasiu znaleziono 200 tys. złotych w gotówce.
Małecki tłumaczył, że Banaś jako "góral, osoba, która pracowała w Stanach Zjednoczonych, przeżyła stan wojenny, odbyła karę więzienia" jest przyzwyczajony do dysponowania gotówką, a ponadto jak każdy może odczuwać "pewne ograniczone zaufanie do banków" i chcieć dysponować gotówką".
W ubiegłym tygodniu CBA na potrzeby śledztwa ws. nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych Mariana Banasia przeprowadziło w 20 miejscach przeszukania. Na polecenie białostockiej prokuratury agenci weszli m.in. do gabinetu prezesa NIK i jego mieszkania, co według mec. Małeckiego jest naruszeniem immunitetu.
Pytany o to, czy Banaś czuje się winny, Małecki odpowiedział: - Nie, jest to osoba, która jest państwowcem. Osoba, która jest oddana swojej pracy. To osoba, która nie popełniła żadnego przestępstwa.