Posłanka PiS Joanna Lichocka po zejściu z mównicy 13 lutego i zajęcia miejsca w poselskich ławach wykonała gest, którego częścią było wyciągnięcie środkowego palca w kierunku posłów opozycji. Sama posłanka, zaraz po incydencie tłumaczyła, że nie wykonała wulgarnego gestu, a jedynie "przesuwała dwukrotnie palcem pod okiem".

Do incydentu doszło po debacie poprzedzającej ponowne podjęcie przez Sejm decyzji o przekazaniu 2 mld złotych TVP, po tym jak Senat odrzucił tę propozycję apelując, aby 2 mld złotych przeznaczyć na onkologię.

Po tym geście Lichocka w lipcu została odwołana ze stanowiska wiceprzewodniczącej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Za wnioskiem głosowało 13 posłów, 13 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. W czwartek przywrócono ją na to stanowisko.

W sierpniu w sprawie posłanki obradowała Komisja Etyki Poselskiej. Członkowie komisji ukarali posłankę PiS najwyższą możliwą karą, czyli naganą. Przeciw ukaraniu posłanki był jej partyjny kolega Jacek Świat.

Decyzja o ukaraniu posłanki PiS została uchylona w czwartek przez Prezydium Sejmu. - W wyniku głosowania na prezydium uznaliśmy, że kara jest zdecydowanie za wysoka, nieproporcjonalna do tego, co się działo - powiedziała w rozmowie z PAP wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska.

Partyjna koleżanka Lichockiej przyznała, że stanęła w jej obronie. Jej zdaniem żadna kara nie spotkała polityków opozycji, którzy tego dnia prowokowali posłów PiS.