Rozmowy w czwartek mają być wstępem do szczytu przywódców Polski, Niemiec i Francji. Na spotkanie w tym formacie na najwyższym szczeblu przychodzi nam czekać jeszcze dłużej: od wiosny 2013 r. Emmanuel Macron chciał je zorganizować już 14 lipca w Paryżu. Tego dnia Polska miała być gościem honorowym defilady na Polach Elizejskich, Andrzej Duda miał u boku francuskiego przywódcy przejść najsłynniejszą aleją świata, a następnie wziąć udział w konsultacjach także z kanclerz Angelą Merkel. Plany pokrzyżowała pandemia.

Ale Francuzi nie rezygnują.

– Chcemy zorganizować szczyt jak najszybciej w przyszłym roku. Szukamy symbolicznej daty, symbolicznego miejsca na miarę tego wydarzenia – mówią „Rzeczpospolitej" źródła w Paryżu.

Trójkąt Weimarski zainicjował w 1991 r. ówczesny szef niemieckiej dyplomacji Hans-Dietrich Genscher. Na 2021 r. przypada więc 30. rocznica powstania tego formatu.

Czy Polska zasługuje na PiS

Zwrot we francuskiej polityce wobec Warszawy jest brutalny. Po dojściu do władzy w maju 2017 r. Macron okrzyknął się przywódcą obozu „liberalnej demokracji" w opozycji do „populistycznych" czy wręcz „autorytarnych" rządów w Polsce i na Węgrzech. Już latem tamtego roku objechał kraje Europy Środkowej z pominięciem Warszawy i Budapesztu, próbując izolować obie stolice. W Sofii oświadczył, że „Polacy zasługują na lepsze rządy niż PiS". Odniósł też pewne sukcesy w staraniach o rozbicie Grupy Wyszehradzkiej: udało mu się przeforsować w Radzie UE korzystną dla Francji zmianę dyrektyw o pracownikach delegowanych oraz usługach transportowych.

Ale główny cel Macrona, budowa bardziej zintegrowanej Unii wokół strefy euro (a więc bez Polski i Węgier), z własnym, poważnym budżetem (mówił o kilku procentach PKB UE) i ministrem finansów, zakończył się spektakularną porażką. Niemcy nie zgodziły się na zmarginalizowanie regionu, który waży już dla nich gospodarczo więcej niż Francja. Prezydent nie stał się też uprzywilejowanym partnerem Donalda Trumpa w Unii: w energetyce czy obronie Ameryka mnożyła projekty w Polsce i Europie Środkowej. A otrucie Aleksieja Nawalnego i pacyfikacja rewolucji na Białorusi pokazały, jak niewielki wpływ na politykę Kremla ma „partnerstwo strategiczne" Francji i Rosji, które w ub. roku ogłosił Macron. Wreszcie ambitne plany prezydenta postawienia na nogi francuskiej gospodarki skończyły się reformami, które nie wykraczają poza to, co zrobił jego poprzednik, François Hollande.

Zwrot we francuskiej polityce nastąpił już na początku tego roku. W lutym prezydent wreszcie odwiedził Polskę – jeden z ostatnich krajów Unii, które znalazły się na jego drodze. Choć na kolację do ambasady Francji zaproszono Adama Michnika i innych, zdecydowanie przeciwnych PiS intelektualistów, w wystąpieniach publicznych prezydent powstrzymał się od atakowania polskich władz, w szczególności w sprawie praworządności.

Ta linia jest przez Paryż kontynuowana. Tym bardziej że reelekcja Andrzeja Dudy pokazała, iż PiS pozostanie u władzy dłużej. W ub. tygodniu szef MSZ Jean-Yves Le Drian pofatygował się na forum Globsec do Bratysławy, aby spotkać się ze swoimi odpowiednikami z Grupy Wyszehradzkiej (chorego ministra Raua zastępował Szymon Szynkowski vel Sęk) – sygnał, że Paryż pogodził się z nową rolą Europy Środkowej. W tym samym czasie szef BBN Paweł Soloch przyjmował dyrektora generalnego francuskiego MSZ Philippe'a Errera.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Polubić Warszawę

W przemówieniu w Bratysławie Le Drian na pierwszy plan wysuwa odzyskanie przez Europę „suwerenności" na świecie. Temu miałoby też służyć czwartkowe spotkanie Trójkąta Weimarskiego. Jednak w poniedziałek w Brukseli szefowie MSZ Francji i Niemiec przedstawią projekt sankcji wobec Rosji po otruciu Nawalnego, który nie może spełniać oczekiwań Polski. Chodzi o objęcie zakazem wjazdu do UE dziewięciu osób, które miały wziąć udział w próbie zabójstwa, oraz restrykcje dla zakładów produkujących nowiczok. Szczegół wobec oczekiwań wstrzymania budowy Nord Stream 2.

Polska znacznie bardziej jest Francuzom i Niemcom potrzebna do odblokowania Funduszu Odbudowy (Warszawa nie chce uzależnienia wypłat od respektowania zasad praworządności) i zatwierdzenia reformy polityki migracyjnej – najważniejszych celów niemieckiej prezydencji w UE. Szczególne więzy Polski z Wielką Brytanią mogą też przydać się dla uniknięcia porażki rokowań z Londynem na dwa miesiące przed wygaśnięciem umowy przejściowej Królestwa z Unią.

Macron chce też stworzyć warunki dla sukcesu przewodnictwa Francji w Unii w pierwszej połowie 2022 r. To kluczowy moment dla prezydenta, który w wyborach w maju powalczy o reelekcję. Wobec trudnej sytuacji gospodarczej kraju i wysokiego bezrobocia, prezydent, który wedle „Le Figaro" może liczyć na przychylność ledwie 32 proc. rodaków, będzie wówczas na gwałt potrzebował sukcesów w polityce zagranicznej. Nawet za cenę pojednania z nielubianymi władzami w Warszawie.