Emmanuel Macron przestaje być liberałem

Prezydent spodziewa się, że za 18 miesięcy znów będzie walczył w drugiej turze wyborów z Marine Le Pen. Dlatego już teraz chce rozbroić atuty swojej rywalki i przejąć część jej haseł.

Aktualizacja: 16.12.2020 22:37 Publikacja: 15.12.2020 18:02

Emmanuel Macron przestaje być liberałem

Foto: AFP

Gdyby ustawa o bezpieczeństwie państwa, nad którą debatuje Zgromadzenie Narodowe, obowiązywała już dziś, ci, którzy sfilmowali policjantów masakrujących przez 40 minut czarnoskórego muzyka Michela Zeclera, zapłaciliby 45 tys. euro kary albo trafiliby do więzienia. Film został jednak rozpowszechniony w sieci, Emmanuel Macron był w szoku, a funkcjonariusze zostali zawieszeni.

Ustawa, która wywołuje od wielu dni gwałtowne protesty we Francji, nie została jednak wycofana. Jest częścią szerszej zmiany strategii francuskiego przywódcy, który na zewnątrz przybrał rolę przywódcy liberałów i anty-Trumpa, ale w granicach Republiki porzucił wizerunek prezydenta siedzącego okrakiem między lewicą i prawicą. Bo do takiej decyzji pchają go sondaże.

Zdaniem Ifop nie ma on na razie poważnych konkurentów na lewicy: możliwa kandydatka socjalistów i mer Paryża Anne Hidalgo zbiera ok. 13 proc. poparcia, podobnie jak radykał Jean-Luc Melenchon.

Le Pen i Macron, z ok. 25 proc. wyborców, są zaś w innej lidze. I o tym, kto zwycięży, zapewne zdecydują głosy zwolenników konserwatywnych Republikanów, którzy wciąż nie rozstrzygnęli, kto w maju 2022 r. będzie reprezentował barwy partii.

Skręt w prawo to też wynik załamania gospodarczego i wzrostu bezrobocia z powodu pandemii i narastającej niepewności. Przybiera wiele postaci. Prezydent postawił w rządzie na polityków twardej prawicy, jak szef MSW Gerald Darmanin czy minister edukacji Jean-Michel Blanquer. Pałac Elizejski zawiesił też podjęty jeszcze przez François Hollande'a proces rozliczenia z niewygodnymi kartami historii: premier Jean Castex ostrzegł, że Francja nie zamierza przepraszać za bilans afrykańskiego kolonializmu.

Zmiana polityki przybiera jednak przede wszystkim kształt zaostrzenia kontroli nad islamem, który wyznaje 5,7 mln mieszkańców kraju. Projekt innej ustawy o przeciwdziałaniu „islamskiemu separatyzmowi" zakłada m.in. zakaz oddzielnych godzin na basenie dla kobiet i mężczyzn, wydawania przez lekarzy certyfikatów dziewictwa przed małżeństwem, pobierania nauki w domu.

Przewiduje też poddanie organizacji muzułmańskich kontroli państwa. Darmanin zapowiedział kontrolę 76 meczetów uważanych za radykalne i ich możliwe zamknięcie. Nad Sekwaną działa ponad 2,6 tys. miejsc muzułmańskiego kultu.

W kraju, gdzie od 2015 r. ponad 250 osób zginęło z rąk powiązanych z islamistami terrorystów, jest to kierunek, który cieszy się uznaniem. 60 proc. pytanych przez Ifop uważa wręcz, że nie da się pogodzić zasad islamu z wartościami republikańskimi.

Ale działania prezydenta mogą też prowadzić do coraz większej izolacji największej wspólnoty muzułmańskiej w zachodniej Europie. Same dane rządu wskazują, że 42 proc. jej członków uważa się za dyskryminowanych w życiu codziennym. Z kolei waszyngtoński instytut Pew wskazuje, że u 67 proc. Francuzów islam wzbudza negatywne skojarzenia.

Jeszcze bardziej niepokojące są inne dane zebrane przez Ifop: 57 proc. francuskich muzułmanów do 25. roku życia uważa, że zasady szariatu są ważniejsze od republikańskiego prawa i to one powinny być stosowane. Zmiana takiego sposobu myślenia w warunkach kryzysu, który uderza w większym stopniu w imigrantów, nie będzie łatwa.

Gdyby ustawa o bezpieczeństwie państwa, nad którą debatuje Zgromadzenie Narodowe, obowiązywała już dziś, ci, którzy sfilmowali policjantów masakrujących przez 40 minut czarnoskórego muzyka Michela Zeclera, zapłaciliby 45 tys. euro kary albo trafiliby do więzienia. Film został jednak rozpowszechniony w sieci, Emmanuel Macron był w szoku, a funkcjonariusze zostali zawieszeni.

Ustawa, która wywołuje od wielu dni gwałtowne protesty we Francji, nie została jednak wycofana. Jest częścią szerszej zmiany strategii francuskiego przywódcy, który na zewnątrz przybrał rolę przywódcy liberałów i anty-Trumpa, ale w granicach Republiki porzucił wizerunek prezydenta siedzącego okrakiem między lewicą i prawicą. Bo do takiej decyzji pchają go sondaże.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Poseł Polski 2050 o głosowaniach dotyczących aborcji. "Nie można mieć pretensji do Romana Giertycha"
Polityka
Ambasador chce prawie milion złotych rekompensaty. Co na to ministerstwo?
Polityka
Hołownia chce rekordowych pieniędzy dla Sejmu
Polityka
Adam Bielan: Jeśli wygra Trump, Tusk nie będzie miał wstępu do Białego Domu
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Joe Biden rezygnuje. Donald Tusk mówi o najtrudniejszej decyzji w życiu