W niedzielę samolot linii lotniczych Ryanair lecący z Aten do Wilna musiał lądować w Mińsku. Białoruska redakcja Radia Swoboda podawała, że piloci wysłali sygnał awaryjny, ponieważ otrzymali informacje o bombie na pokładzie. Decyzją białoruskiego przywódcy Aleksandra Łukaszenki w asyście myśliwca bojowego samolot wylądował na lotnisku w Mińsku.
Po lądowaniu zatrzymany został znajdujący się na pokładzie znany opozycyjny bloger Roman Protasiewicz, który przez mińskie władze jest oskarżany o terroryzm, za co grozi mu nawet kara śmierci.
Dowiedz się więcej:
Samolot zmuszony do lądowania na Białorusi. Zatrzymano opozycyjnego blogera
W chwili zmiany kursu samolot Ryanair miał bliżej do Wilna niż do Mińska.
Do sprawy w oświadczeniu cytowanym przez agencję Reutera odniósł się prezydent Litwy Gitanas Nauseda. Ocenił, że białoruski reżim stworzył zagrożenie dla międzynarodowego lotnictwa cywilnego.
"Wzywam sojuszników z NATO i Unii Europejskiej do natychmiastowej reakcji" - oświadczył prezydent.
"Społeczność międzynarodowa musi podjąć natychmiastowe kroki, aby taka sytuacja się nie powtórzyła" - dodał.
Premier Litwy zażądała od Białorusi bezzwłocznego uwolnienia zatrzymanych w Mińsku pasażerów oraz członków załogi. - Bezpieczeństwo wszystkich pasażerów i załogi jest zagrożone. Żądamy, aby samolot i jego pasażerowie mogli natychmiast polecieć do Wilna - powiedziała Ingrida Šimonyte, cytowana przez agencję ELTA.
Według doradczyni litewskiego prezydenta, na pokładzie samolotu znajdowało się ok. 170 osób z 12 krajów, w tym 94 obywateli Litwy. Zdaniem Asty Skaisgiryte, operacja zmuszenia maszyny do zmiany kursu wygląda na zaplanowaną, a Białoruś wiedziała, kto podróżuje maszyną. Cytowana przez Reutera doradczyni zaznaczyła, że doniesienia o ładunku wybuchowym na pokładzie samolotu nie były prawdziwe.
Również estońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zażądało natychmiastowego zwolnienia pasażerów i załogi oraz przeprowadzenia międzynarodowego dochodzenia w sprawie "tego bezprecedensowego zdarzenia".
Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska oceniła w mediach społecznościowych, że zatrzymanie Romana Protasiewicza to operacja służb specjalnych.