Część przedwyborczych sondaży wskazywała, że skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) może zbliżyć się do partii Angeli Merkel, CDU, na odległość jednego punktu procentowego. Według części analityków, mała przewaga Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej nad AfD mogłaby utrudnić Arminowi Laschetowi ubieganie się o stanowisko kanclerza po jesiennych wyborach parlamentarnych.

Według sondażu exit poll dla MDR, w wyborach w Saksonii-Anhalt CDU uzyskała 36 proc. głosów, o 6 pkt. więcej niż pięć lat temu. Na drugim miejscu z wynikiem 22,5 proc. uplasowała się AfD, dla której poparcie w porównaniu z 2016 r. spadło o 1,8 pkt. proc.

Kolejne miejsca, według badania, zajęły Lewica (11 proc.), SPD (8,5 proc.), FDP (6,5 proc.) oraz Zieloni (6,5 proc.).

- Zrobiłem wszystko, co potrzebne i możliwe, by przekonać ludzi, że potrzebujemy stabilności i demokratycznego centrum - mówił w dniu wyborów premier kraju związkowego Reiner Haseloff.

- To zwycięstwo Armina Lascheta - skomentował sondażowe wyniki Ralph Brinkhaus, przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu.

Rozczarowania wynikiem nie kryła kandydatka Zielonych na urząd kanclerza Annalena Baerbock. - Liczyliśmy na więcej - powiedziała. Jej zdaniem konserwatystom pomogła niechęć wyborców do możliwego zwycięstwa AfD.