Z naszych informacji wynika, że oprócz wytycznych dla funkcjonariuszy w ABW został przygotowany też film instruktażowy pokazujący, jak mają być zatrzymywani podejrzani, by powstał dobry materiał dla telewizji. – Figurantami w nim byli funkcjonariusze ABW – mówi nasz informator związany z agencją.
Major Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzeczniczka prasowa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, potwierdza informacje „Rz”, że obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk cofnął obowiązującą dotąd instrukcję.
– Wydał polecenie nierealizowania do celów medialnych nagrań z realizacji procesowych – uściśliła major Koniecpolska-Wróblewska. Jednocześnie odmówiła jakichkolwiek komentarzy na ten temat.
– Wiem tylko o wewnętrznym zarządzeniu szefa ABW, które wskazywało na potrzebę filmowania momentu wyprowadzania osób zatrzymywanych – mówi Zbigniew Wassermann, były minister koordynator ds. służb specjalnych. Czemu miała służyć taka instrukcja? – Chodziło o to, by dysponować materiałem pozwalającym odpierać zarzuty co do nieprawidłowego wykonywania czynności. Nic więcej mi nie wiadomo – zastrzega Wassermann.
Jego zdaniem to, w jaki sposób powinni zachowywać się funkcjonariusze przy czynnościach zatrzymania, normowały instrukcje operacyjno-rozpoznawcze. Są to ściśle tajne dokumenty, odrębne dla każdej ze służb.
Zdaniem Andrzeja Barcikowskiego, szefa ABW za rządów SLD, taka instrukcja nie miałaby podstaw prawnych. – Służby mają obowiązek dokumentowania swoich działań na potrzeby śledztwa, ale nie na potrzeby medialne – mówi Barcikowski. Jego zdaniem, jeśli była przygotowywana dokumentacja tylko dla mediów, to istnieją przesłanki, by wszcząć postępowanie prokuratorskie w tej sprawie.
Prawdopodobnie informacje o instrukcji medialnej dla funkcjonariuszy ABW, która obowiązywała w 2007 r., znajdą się w raporcie z kontroli w agencji, którą przeprowadza obecne jej szefostwo. Ma on wkrótce trafić do premiera i Sejmowej Komisji do spraw Służb Specjalnych.
Wszystko wskazuje jednak na to, że instrukcja ABW trafi do tej komisji wcześniej. Zapowiada to jej wiceprzewodniczący Konstanty Miodowicz z PO. – Doszło do złamania kardynalnych zasad funkcjonowania służb. Na najbliższym posiedzeniu zajmiemy się tą sprawą – deklaruje Miodowicz. Jego zdaniem funkcjonariusze ABW chcieli zastosować zasady instrukcji podczas zatrzymania Barbary Blidy w kwietniu 2007 r. Nakaz zatrzymania byłej minister budownictwa wydał prokurator okręgowy w Katowicach na podstawie zeznań Barbary Kmiecik nazywanej Alexis polskiego górnictwa. Według prokuratorów Blida była podejrzewana o przyjęcie korzyści majątkowych w śledztwie związanym z mafią węglową. Film z jej zatrzymania miał trafić do mediów.
Nie wiadomo, czy inne służby specjalne, np. Centralne Biuro Antykorupcyjne, miały podobne wytyczne dotyczące materiałów dla mediów. – Można się tego spodziewać, patrząc na schemat działania CBA – komentuje Miodowicz.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.zemla@rp.pl