Reklama

Szumowski: W większości obszarów Polski szczyt epidemii za nami

Po zakończeniu badań przesiewowych na Śląsku liczba nowych przypadków koronawirusa w Polsce spadnie dosyć istotnie - prognozował w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Aktualizacja: 10.06.2020 13:06 Publikacja: 10.06.2020 11:04

Szumowski: W większości obszarów Polski szczyt epidemii za nami

Foto: tv.rp.pl

zew

W okresie od 6 do 9 czerwca w Polsce stwierdzono 2150 nowych zakażeń SARS-CoV-2, z czego 1139 w województwie śląskim, gdzie trwa badanie pracowników kopalń i ich rodzin.

Szef resortu zdrowia przyznał, że liczba zakażeń go niepokoi. - Wiemy, że jeszcze te liczby będą wysokie przez najbliższe ok. 10 dni, dlatego że kończymy wymazywać ogromne grupy osób. To jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi, które wymazaliśmy w chyba największym polskim ognisku, czyli w kopalniach - zaznaczył Łukasz Szumowski. W rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem poinformował, że do piątku wymazy zostaną pobrane od kolejnych 17,5 tys. osób z tego regionu. - Stąd spodziewamy się jeszcze przez te 10 dni wysokich liczb i potem one powinny zostać już istotny sposób zredukowane - dodał.

- Ale jak patrzymy na Polskę, to widzimy, że w dziewięciu województwach przez ostatnie trzy dni było poniżej 30 nowych zachorowań. To pokazuje, że cała Polska, oprócz tych ognisk, jest już na lepszym etapie epidemii - stwierdził Szumowski.

Na ulicy na Śląsku zagrożenie nie większe niż na Mazowszu

Czy można było uniknąć zakażeń, które doprowadziły do powstania ognisk epidemii? - Trudno powiedzieć - odparł minister. Oświadczył, że niektóre kopalnie są już "wolne od wirusa", ale "kopalń w Polsce mamy dużo". - Musimy zarządzać badaniem poszczególnych grup górniczych sukcesywnie - zaznaczył tłumacząc, że ze względów logistycznych nie można przebadać kilkudziesięciu tysięcy osób jednocześnie. - Więc sukcesywnie badamy po to, żeby nie rozprzestrzeniło się to ognisko na cały Śląsk, a potem na całą Polskę - dodał Szumowski.

Reklama
Reklama

- Na Śląsku zachorowań poza tym ogniskiem jest tyle co w każdym innym województwie. Ktoś, kto mieszka na Śląsku nie jest narażony w sposób bardziej istotny na zakażenie wirusem na ulicy niż ktoś, kto mieszka na Mazowszu czy w Wielkopolsce - podkreślił.

Pytany przez Jacka Nizinkiewicza, czy jesteśmy przed szczytem epidemii, szef resortu zdrowia odparł: - Nie. W większości obszarów Polski już mamy szczyt za sobą, co pokazują liczby zakażonych w innych województwach.

"Badamy, badamy i jeszcze raz badamy"

Minister zaznaczył, że na Śląsku robione są badania przesiewowe. - To nawet nie są objawowi ludzie. To nie są osoby, które normalnie w innych krajach byłyby wymazane, bo one nie miały kontaktu z osobą chorą, a przynajmniej my o tym nie wiemy. W związku z tym tutaj trochę wychodzimy przed szereg i badamy, badamy i jeszcze raz badamy, żeby było więcej wiedzy o liczbie zakażonych w tym ognisku - mówił Łukasz Szumowski.

Rozmówca Jacka Nizinkiewicza stwierdził, że resort wie, ilu jest w Polsce realnie zakażonych. - Jeżeli robimy 20-30 tys. testów to odsetek dodatnich testów waha się od 2 do 4 proc. - poinformował.

Szumowski nie zgodził się z opiniami, że gdyby dobowa liczba testów wynosiła 60-70 tys., to wiedzielibyśmy więcej. - To nieprawda, bo jeżeli badamy niektóre kopalnie i badamy tam dwa tysiące osób na raz, to w ogóle nie mamy zakażeń. Okazuje się, że to nie jest tak, że w każdej kopalni mamy jakiś odsetek zakażeń. Są kopalnie, gdzie ich nie ma w ogóle i są kopalnie, gdzie mamy 20-30 proc. dodatnich wyników - mówił.

"Nie jest tak, że wirus znikł"

Minister zdrowia wyraził nadzieję, że we wrześniu rodzice będą mogli bezpiecznie wysłać dzieci do szkół. - Jeżeli popatrzymy na krzywe, wyłączymy ogniska (...) to widzimy, że krzywa spadkowa jest dosyć istotna i mam nadzieję, że tak się utrzyma - podkreślił.

- Ale pamiętajmy, że to nie jest tak, że wirus znikł, że epidemia jest już całkowicie za nami - zastrzegł. - Wirus będzie i pewnie ogniska będą - dodał.

Reklama
Reklama

- Przez najbliższe dziesięć dni, dopóki będą spływały wyniki z tego wielkiego przesiewu będziemy mieli mniej-więcej stałe liczby nowych zakażeń: 200, 400, może 500. I tak przewidujemy. Potem, jak już skończymy ten przesiew, jak już odizolujemy chorych od zdrowych, wtedy to spadnie dosyć istotnie - oświadczył rozmówca Jacka Nizinkiewicza.

Czy przywrócony zostanie obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych na świeżym powietrzu? - Jeśli będziemy mieli transmisję poziomą, nieogniskową, czyli będziemy zarażali się wzajemnie, to wtedy tak, bo to jest największe ryzyko epidemii, że ta kula śniegowa ruszy - poinformował minister dodając, iż liczy na rozsądek Polaków. Łukasz Szumowski zaapelował o noszenie maseczek ochronnych w pomieszczeniach, pojazdach komunikacji publicznej i miejscach, gdzie nie ma dystansu społecznego.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama