Reklama

Samorządowcy chcą referendum w sprawie podziału Mazowsza

Ustawa o podziale największego województwa może być jednym z ważniejszych tematów jesieni. Grupa samorządowców wyprzedza jednak PiS.

Aktualizacja: 14.08.2020 08:01 Publikacja: 13.08.2020 19:11

Samorządowcy chcą referendum w sprawie podziału Mazowsza

Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Polityczna rozgrywka wokół potencjalnego podziału wchodzi w nową fazę. W czwartek samorządowcy skupieni wokół Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej i Bezpartyjnych Samorządowców złożyli w sejmiku projekt uchwały i tysiąc podpisów w sprawie organizacji referendum na terenie Mazowsza.

– Nasze stowarzyszenie, czyli Mazowiecka Wspólnota Samorządowa, istnieje 20 lat, jest aktywne na terenie całego Mazowsza. Wszystko, co ma się dziać w sprawach istotnych dla społeczności lokalnej, musi być poddane referendum. My nie deklarujemy swojego stanowiska, ale uważamy, że jeśli ma się zmienić mapa Polski, to należy zapytać ludzi – mówi „Rz" Konrad Rytel, wojewódzki radny Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. I dodaje, że referendum powinno się odbyć jeszcze przed przyjęciem ustawy o podziale Mazowsza na dwa województwa.

W trakcie czwartkowej konferencji prasowej wystąpili też inni lokalni samorządowcy związani z MWS i Bezpartyjnymi, w tym Wojciech Matyjasiak, wiceburmistrz Śródmieścia, oraz Grzegorz Wysocki i Dariusz Kacprzak, zastępca burmistrza Pragi-Północ. W skład komitetu referendalnego wchodzi kilkunastu samorządowców z Warszawy i Mazowsza. Referendum tego typu ma charakter opiniodawczy i jego wynik byłby sygnałem politycznym.

Inicjatorzy pomysłu liczą na to, że głosowanie w sejmiku nad uchwałą o referendum odbędzie się w najbliższych tygodniach, być może na początku września.

Jeśli to się nie uda i sejmik wniosek odrzuci, wnioskodawcy zakładają rozpoczęcie trudnej akcji zbierania podpisów pod obywatelskim wnioskiem o referendum. Żeby się ono odbyło, trzeba w ciągu 60 dni zebrać wśród mieszkańców województwa ok. 260 tysięcy podpisów. Data takiego referendum zostałaby wyznaczona najpewniej na koniec 2020 roku, być może na grudzień.

Reklama
Reklama

W wojewódzkim sejmiku rządzi koalicja PO–PSL. To radni tych dwóch partii zdecydują o dalszych losach wniosku o referendum. Decyzje jeszcze przed politykami koalicji. Jednak już w lutym tego roku marszałek województwa Adam Struzik mówił o pomyśle referendum. „Jeżeli nie wystarczą argumenty ekonomiczne czy prawne, to oczywiście wezwiemy do referendum. Badania pokazują, że ok. 60 proc. mieszkańców jest przeciwnych podziałowi" – powiedział wtedy w rozmowie z „Życiem Regionów" – dodatku do „Rzeczpospolitej".

Zarówno ludowcy, jak i politycy Koalicji Obywatelskiej od samego początku mocno sprzeciwiają się pomysłowi PiS. W rozmowach zwracają też uwagę, że upadek projektu zmiany ustroju metropolii warszawskiej w 2017 był wynikiem niezgody samorządowców i mieszkańców podwarszawskich gmin, którą wyrazili w referendach.

Teraz wiele zależy od strategii PiS. Sejm zbiera się w sierpniu jeszcze tylko na jednym posiedzeniu – w piątek 14 sierpnia. Wcześniejsze informacje wskazywały, że ustawa zostanie złożona w Sejmie jeszcze na przełomie lipca i sierpnia. Tak się jednak nie stało, a ustawa może trafić do Sejmu dopiero we wrześniu. Ekspresowe tempo prac jest praktycznie gwarantowane, ale później ustawą będzie musiał zająć się jeszcze Senat, co opóźni jej przyjęcie o co najmniej miesiąc. To jeszcze bardziej opóźni hipotetyczne wybory w dwóch nowych województwach (mazowieckim i warszawskim) – jeśli w ogóle powstaną.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Jaki wpływ na polską scenę polityczną będzie miał atak USA na Wenezuelę?
Polityka
„Tu są warianty wojenne, nie ma części wspólnych”. Grzegorz Schetyna o relacjach rządu z prezydentem
Polityka
Czy Morawiecki odejdzie z PiS? Jarosław Kaczyński ma problem z byłym premierem
Polityka
Bosak o zatrzymaniu Maduro: Iluzje liberalnych instytucji nie rządzą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama