Po naradzie w siedzibie PiS Zjednoczona Prawica zamknęła rozmowy o kształcie nowego gabinetu. Do rządu dołączyć ma Przemysław Czarnek. Poseł PiS zostanie ministrem edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego.

- Nie rozpatruję tego w kategorii zaskoczenia, traktuje to raczej jako pewnego rodzaju prowokację - komentował wejście do rządu posła Czarnka marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Czytaj także: Czarnek w rządzie. Biedroń interweniuje w Brukseli

- Jest powiedzenie "taka będzie Rzeczpospolita, jakie jej młodzieży chowanie". Jeżeli człowiek, który odbierał innym ludziom prawo do tego, żeby byli równi, który jako wojewoda lubelski i jako poseł słynął z kontrowersyjnych wypowiedzi, ma "chować" nasze dzieci, moje wnuki, to jestem temu głęboko przeciwny - dodał Grodzki.

W ocenie marszałka, "minister edukacji powinien "dbać o to, aby nasze dzieci i młodzież były wychowane w duchu tolerancji, poszanowania wartości demokratycznych, praworządności, szacunku do drugiego człowieka i zrozumienia, że przyrodzona godność ludzka jest przypisana każdej istocie ludzkiej".

Grodzki mówił również o pojawieniu się w rządzie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Nie znam kraju demokratycznego, w którym by była taka sytuacja, że szef rządzącej partii jest podwładnym członka swojej partii. Gdybym był na miejscu pana prezesa Kaczyńskiego, zostałbym premierem. Pierwszym wicepremierem, z jakimiś prerogatywami mógłby być Mateusz Morawiecki - powiedział.