Reklama

Genderowa konwencja idzie przez Sejm

Sejm dalej będzie pracował nad ustawą przemocową. Posłowie nie przyjęli wniosku PiS o odrzucenie projektu.
Sejm RP.

Sejm RP.

Foto: Fotorzepa, Marcin Łobaczewski Mar Marcin Łobaczewski

Dyskusja nad wnioskiem PiS dotyczącym ratyfikacji konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej trwała prawie trzy godziny.

Najpierw Artur Nowak-Far, podsekretarz stanu w resorcie spraw zagranicznych, przekonywał posłów, że ochrona, którą zapewnia konwencja, przyczyni się do ograniczenia przemocy i dyskryminacji kobiet.

Stwierdził też, że Polska, przystępując do niej, złożyła deklarację o jej stosowaniu zgodnie z Konstytucją RP.

To nie podoba się Wandzie Nowickiej z Twojego Ruchu. – Są osoby w polskim rządzie, wspomnę ministra Michała Królikowskiego [wiceszef resortu sprawiedliwości – red.], które mają specyficzną interpretację konstytucji – stwierdziła i dodała, że jej zdaniem niektóre zapisy konwencji mogą być w Polsce traktowane „jako niby  sprzeczne z konstytucją".  – A na to nie można się zgodzić – dodała.

Konwencję krytykuje prawica. – W Polsce jest jasna hierarchia źródeł prawa. Nadrzędną rolę pełni konstytucja – mówił Bartosz Kownacki z PiS. Z kolei Marzena Wróbel (SP) protestowała przeciwko nadużywaniu twierdzenia, że ratyfikacji konwencji oczekują wszystkie środowiska kobiece.

Reklama
Reklama

Marzena Sadurska z PiS zwróciła uwagę, że konwencja jest przesiąknięta ideologią gender, bo wprowadza niezrozumiałe określenia płci jako konstrukcji społeczno-kulturowej, i złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.  Wniosek jednak upadł.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Polityka
Konwencja PiS w Krakowie. Jarosław Kaczyński ogłosił: kandydatem na premiera jest Przemysław Czarnek
Polityka
Sondaż: Zapytaliśmy Polaków o „harcerzy” i „maślarzy”. Komu przyznali rację?
Polityka
Była prezydent Warszawy zachęca do pracy w Brukseli. „Taka okazja zdarza się raz na 7 lat”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama