- Pamiętamy tragedię w Gdańsku i śmierć prezydenta Pawła Adamowicza i pamiętamy jak wielkie znaczenie w budowaniu nienawiści w niewielkich grupach ludzi wywołała Telewizja Publiczna - mówił p.o. przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.

- Wczoraj w Szczecinie zostałem w Szczecinie bezpośrednio zaatakowany przez kobietę, rzuciła się na mnie z pięściami. Kilka osób próbowało ją zatrzymać. Doszło do szarpaniny. Potem podchodzili do mnie ludzie i mówili, że wiedzieli, że ta kobieta to zrobi i wiedzieli, kto ją przywiózł - kontynuował Tusk.

Polityk dodał, że "następnie w Telewizji Publicznej widzimy interpretację tych zdarzeń w wykonaniu ministrów, nawet ministra (Jacka) Sasina". Jak podkreślił w TVP przedstawiono sprawę tak, jakby to zwolennicy Donalda Tuska zaatakowali kobietę.

Odpowiadając na jedno z późniejszych pytań Tusk podkreślał. że rolą mediów jest "kontrolowanie władzy, szczególnie wtedy, gdy ta władza robi zamach na demokrację".

- Mówię o tym z narastającym niepokojem. Ja to znam z historii - prowokowanie poprzez agresywny atak jakiejś reakcji, a potem zrzucenie na tych, którzy są ofiarą tej agresji, odpowiedzialności za agresję - mówił były premier.

- Czy istnieje jakaś służba, jacyś funkcjonariusze, którzy mogą chronić człowieka przed 12-godzinnym atakiem w Telewizji Publicznej. Jak miałaby wyglądać taka ochrona? - pytał Tusk dopytywany o to, czy zamierza postarać się o ochronę. Tusk dodał, że "nawet na Węgrzech (Viktorowi) Orbanowi" nie przyszło do głowy, by wykorzystywać Telewizję Publiczną w takim zakresie przeciw opozycji.

- Ja nie mam TVP Info do dyspozycji. To co jest moją siłą i będzie moją siłą, to jest kontakt z ludźmi, nawet gdy będzie się wiązał z zagrożeniem - dodał Tusk.

- Jedynym instrumentem, aby się bronić przed agresją i nienawiścią, jest mówienie o tym co się mówi od razu. Tylko nazywanie rzeczy po imieniu może powstrzymać falę agresji. Mówię jako ofiara, ale też w imieniu swojej rodziny. To co się dzieje przekracza nawet te niskie standardy, o których słyszałem i wiedziałem, że panują w PiS-owskim świecie władzy i mediów - stwierdził Tusk.

- Druga sprawa - uważam, że jest rzeczą bardzo ważną, by mój powrót nie wzbudzał na opozycji emocji, które każą kontynuować niemądrą strategię w obozie opozycji, że najważniejsze jest, by dołożyć przeciwnikowi (z opozycji - red.). Bo zabraknie wam energii na starcie z tym, kto jest rzeczywistym przeciwnikiem - PiS-owską władzą - mówił p.o. przewodniczący Platformy.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

- Szanuję fakt, że to są różne partie, z różnymi pomysłami - podkreślił Tusk, który zaapelował o "uczciwy i respektowany od dzisiaj pakt o nieagresji" na opozycji.

- Nie atakujemy siebie nawzajem. Jeśli utrzymamy się wszyscy w tym pozytywnym reżimie nieagresywnego reagowania na samych siebie, to już będzie fajny krok do przodu - dodał.