Senator mówił na ten temat w Telewizji Trwam, a nagranie udostępnił w mediach społecznościowych Miłosz Motyka, rzecznik prasowy PSL.

Mówiąc o tym zdarzeniu Jackowski stwierdził, że chce pokazać, jak brutalnych metod się używa i "jak próbuje się łamać kręgosłupy".

Sam Jan Maria Jackowski jest jednym z siedmiu senatorów PiS, którzy zagłosowali przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

Dziś wicemarszałek Sejmu i przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki mówił o konsekwencjach takiego postępowania, jako przykład "dalekiego odejścia od obowiązującej wszystkich linii" wskazując właśnie Jackowskiego.

Jan Maria Jackowski, rozmawiając z dziennikarzem TVN24, bronił swojego stanowiska. Uważa, że forsowana przez prezesa PiS ustawa jest szkodliwa dla polskiego rolnictwa i najwyraźniej "powstała w gronie osób", które nie znają specyfiki wsi.

- Powstała zapewne w jakimś gronie młodzieżówki Prawa i Sprawiedliwości - mówił senator, dodał, że "twarzą" tej ustawy jest lider młodych w PiS Michał Moskal.

Jackowski uważa, że ustawę można było przedyskutować, zwłaszcza że w obecnej postaci jest ona sprzeczna z programem rolnym PiS.

- Przecież taką ustawę można było przedyskutować, można było zrobić to jako projekt rządowy, uzgodnienia międzyresortowe i w sposób cywilizowany, a nie tak na skróty przegonić przez Sejm w kilkanaście godzin. Oczywiście formalnie zgodnie z regulaminami, ale sprzeczny z jakimiś zasadami - mówił polityk.

Jackowski jest zaskoczony zarzutami. Uważa, że niezrozumiała jest sytuacja, w której za obronę pryncypiów Prawa i Sprawiedliwości ma go spotkać kara.