W wyborach parlamentarnych w Izraelu we wtorek do południa zagłosowało 31,5 proc. uprawnionych. Głos oddali m.in. prezydent Icchak Hercog, premier Benjamin Netanjahu i liderzy głównych partii. Głosowanie w głęboko podzielonym kraju uznaje się za referendum nad długoletnimi rządami Netanjahu.

Wybory w Izraelu. Przed południem zagłosowało 31,5 proc. wyborców, w tym Netanjahu

Lokale wyborcze otwarto o godz. 7 (godz. 6 w Polsce). Do południa (godz. 11 w Polsce) zagłosowało 31,5 proc. uprawnionych – przekazała Centralna Komisja Wyborcza. Media zaznaczają, że to najwyższa frekwencja od 1973 r. W poprzednich wyborach w 2022 r. do południa zagłosowało 28,4 proc. wyborców.

Czytaj więcej

Mieszkańcy Izraela ruszyli do lokali wyborczych. Według sondaży Netanjahu może stracić większość

Punkty wyborcze mają zostać zamknięte o godz. 22 (godz. 21 w Polsce), ale szef komisji wyborczej już zapowiedział, że głosowanie zostanie wydłużone, jeżeli przed lokalami będą kolejki.

Netanjahu oddał głos w Jerozolimie, zachęcając rodaków do uczestnictwa w wyborach. Później opublikował w internecie filmik, w którym twierdził, bez podania źródła, że na południu kraju arabscy obywatele Izraela „pędzą do urn” i „chcą ukraść wybory”. Netanjahu dodał, że frekwencja wśród izraelskich Arabów jest wyższa niż wśród Żydów, i jeszcze raz zaapelował o pójście do urn i oddanie głosu na jego partię. – Żadnej plaży, żadnego grilla, wszyscy idą i głosują na Likud – powiedział.

Wybory w Izraelu: Beniamin Netanjahu i jego rywale

Kampania Netanjahu w dużej mierze opierała się na przekonywaniu wyborców, że tylko głos na jego listę gwarantuje rządy bez udziału partii arabskich. Palestyńczycy stanowią ok. 20 proc. mieszkańców kraju i mają takie same prawa obywatelskie jak Żydzi. W wyborach startują dwa ugrupowania arabskie, które mają szansę na przekroczenie progu wyborczego.

Głównym konkurentem Netanjahu jest blok zdecydowanie krytykujących go partii opozycyjnych. Według większości sondaży żaden z tych dwóch obozów nie uzyska jednak większości 61 mandatów w 120-osobowym, jednoizbowym parlamencie, Knesecie. W tej sytuacji poparcie arabskich deputowanych mogłoby pozwolić opozycji przejąć władzę.

W wyborach zagłosowali już liderzy opozycji: Gadi Ajzenkot, Jair Lapid, Awigdor Liberman i Jair Golan, a także przywódcy skrajnie prawicowych partii sprzymierzonych z Netanjahu: Becalel Smotricz i Itamar Ben Gwir.

Czytaj więcej

Izrael głosuje. Frekwencja po trzech godzinach najwyższa od dekad

Jednocześnie ugrupowania opozycji złożyły do Centralnej Komisji Wyborczej skargi dotyczące domniemanych nieprawidłowości – przekazał portal Times of Israel. Skargi dotyczą usuwania kart wyborczych, uszkadzania ich i znaczenia, co może doprowadzić do uznania ich za nieważne.

Lewicowa partia Demokraci poinformowała, że do jej lidera Jaira Golana podczas spotkania na świeżym powietrzu zbliżył się uzbrojony w nóż mężczyzna, który próbował go zaatakować. Napastnik został aresztowany przez policję. "Nie ulegniemy przemocy i zastraszaniu” – zadeklarował Golan w komunikacie.

W jednym z lokali wyborczych w Jerozolimie zagłosował rano prezydent Icchak Hercog. - Mam nadzieję, że to będzie prawdziwe święto demokracji. Nikt nie może go zepsuć ani podważyć wyników – powiedział po oddaniu głosu.