Dane ze 134 spośród 135 obwodów głosowania w referendum wskazują, że próg frekwencyjny został przekroczony.
Krzysztof Matyjaszczyk odwołany. Od ośmiu miesięcy nie mógł sprawować urzędu w związku z prokuratorskimi zarzutami
Referendum jest ważne, jeśli zagłosuje w nim minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta (II tura) i rady miasta. Próg frekwencyjny wynosił 46 625 głosów w przypadku pytania o odwołanie prezydenta i 48 754, gdy chodzi o radę. Większość głosujących była za odwołaniem prezydenta i rady miasta. W tej ostatniej większość miała koalicja Nowej Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. - W Częstochowie zadziałał efekt Łukasza Gibały - ocenił wyniki pełnomocnik inicjatywy referendalnej Marcin Nocoń.
Czytaj więcej
Mieszkańcy Częstochowy zakończyli o godz. 21 głosowanie w sprawie odwołania prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i rady miasta. O ważności referendu...
Odwołanie prezydenta i rady miasta oznacza, że w Częstochowie wprowadzone zostaną rządy komisaryczne do czasu wyłonienia prezydenta i rady w przedterminowych wyborach.
Komisarza w Częstochowie wyznaczy premier. - Jeszcze przed referendum wysłaliśmy list do Donalda Tuska z apelem, by nie był to nikt z tutejszego układu władzy, bo rada miasta, w której większość ma koalicja Lewicy z KO, legitymizowała prezydenta dając mu wotum zaufania mimo zarzutów korupcyjnych - mówił w rozmowie z PAP Nocoń.
Komitet referendalny stworzyła grupa aktywistów miejskich oraz osób, które w ostatnich wyborach samorządowych kandydowały do rady miasta z listy Trzeciej Drogi (ugrupowanie nie uzyskało mandatów). W kampanii referendalnej najbardziej aktywny z polityków był poseł Piotr Strach, Częstochowianin wybrany z listy Trzeciej Drogi z okręgu gliwickiego. Inicjatywę wsparło Prawo i Sprawiedliwość - w tej sprawie wypowiedział się prezes partii Jarosław Kaczyński - oraz inne ugrupowania prawicowe.
Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent z zarzutami korupcyjnymi
Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk od ośmiu miesięcy nie mógł pełnić swojej funkcji, wchodzić do urzędu miasta ani kontaktować się z pracownikami, na mocy prokuratorskich sankcji w związku z zarzutami korupcyjnymi. Obowiązki prezydenta sprawuje obecnie I zastępca prezydenta.
Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało prezydenta Częstochowy 25 lutego. Prokuratura przedstawiła mu zarzut przyjęcia co najmniej 40 tys. zł w zamian za zmiany w budżecie miasta pozwalające na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców oraz przyjęcie od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.
W śledztwie zarzuty usłyszało ponad 20 osób. Jako pierwszego zatrzymano i aresztowano w październiku 2024 r. wicemarszałka woj. śląskiego Bartłomieja S. z KO – także w związku z jego wcześniejszą funkcją wiceprezydenta Częstochowy. Zarzuty ma też m.in. kilku przedsiębiorców i dwaj radni (z Lewicy i KO).
Kim jest Krzysztof Matyjaszczyk
Odwołany ze stanowiska prezydent Częstochowy ma 52 lata, z wykształcenia jest inżynierem budownictwa po Politechnice Częstochowskiej, skończył podyplomowe studia z zarządzania. Działał w organizacjach studenckich i Federacji Młodych Socjaldemokratów, w 1999 r. wstąpił do Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD). W 2002 i 2006 r. był wybierany na radnego. W 2007 r. w przedterminowych wyborach dostał się do Sejmu z listy lewicy. W 2008 r. został członkiem komisji śledczej ds. nacisków na służby specjalne.
Krzysztof Matyjaszczyk nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Twierdzi, że jest niewinny i padł ofiarą pomówień. Matyjaszczyk zgodził się na podawanie jego pełnego nazwiska. Od czerwca nie pokazuje się publicznie. Prezydentem Częstochowy został w 2010 r., wcześniej był posłem. Do czasu wyjaśnienia sprawy decyzją władz partii został zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.
Inicjatorzy referendum stawiali też prezydentowi zarzut nepotyzmu w Urzędzie Miasta i spółkach komunalnych. Wskazywali m.in., że partnerka Krzysztofa Matyjaszczyka (obecnie żona) stanęła na czele utworzonego Biura Ładu Korporacyjnego (kilka tygodni temu p.o. prezydenta je zlikwidował). Mówili też o zadłużeniu Częstochowy i braku kluczowych inwestycji, np. budowy stadionu Rakowa.
W kampanii przedreferendalnej władze podkreślały, że zadłużenie Częstochowy w stosunku do wysokości budżetu, jest mniejsze niż w wielu dużych miastach. Skupiły się na pokazywaniu, jak rozwinęła się Częstochowa nie tylko w tej, ale i poprzednich kadencjach.