Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie strategiczne cele Prawo i Sprawiedliwość chce osiągnąć, przenosząc spór polityczny na ulice.
  • W jaki sposób konflikt o kluczowe instytucje państwa staje się narzędziem w walce o hegemonię na prawicy.
  • Kto, według ekspertów, może politycznie zyskać na eskalacji sporu i organizowanych manifestacjach.
  • Jakie nastroje społeczne wokół protestów w obronie Trybunału Konstytucyjnego ujawniają analizy internetowych dyskusji.

– Działania rządu Tuska przekraczają wyobraźnię. Tam, gdzie będzie naruszana Konstytucja i ład demokratyczny, będziemy działać i odwoływać się do wyborców – zapowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Karol Karski z PiS, pytany, czy największa partia opozycyjna zamierza protestować nie tylko przed Trybunałem Konstytucyjnym, lecz także przed Narodowym Bankiem Polskim.

Czytaj więcej

Kaczyński wzywa do wielkiego marszu. Chce rekordowej mobilizacji 11 listopada

PiS chce wyprowadzić Polaków na ulice 

Z naszych informacji wynika, że PiS zmierza w kierunku kryterium ulicznego i chce wyprowadzić Polaków na ulice przeciwko rządom Donalda Tuska. Największa partia opozycyjna zamierza protestować nie tylko przed TK, lecz także przed NBP oraz wszędzie tam, gdzie rozwój sytuacji może jej przynieść polityczne korzyści.

Jak mówią nasi informatorzy, PiS chce wrócić do polaryzacji, w której alternatywą dla rządów Donalda Tuska byłyby rządy formacji Jarosława Kaczyńskiego. Przy okazji partia chce zepchnąć na margines pozostałe ugrupowania prawicowe.

– Trybunał Konstytucyjny i Narodowy Bank Polski to ostatnie instytucje nieopanowane jeszcze przez obecną władzę – mówił podczas sobotniej manifestacji PiS przed TK prezes Jarosław Kaczyński.

Czytaj więcej

Maciej Berek w TK. Protestujący za ogrodzeniem, na miejscu jest prezes PiS

Jarosław Kaczyński chce zepchnąć Morawieckiego i obie Konfederacje do defensywy

– Dzisiaj mamy piękną manifestację, ale w Polsce istnieje piękna tradycja demonstracji jeszcze większych niż ta – 11 listopada, podczas Marszu Niepodległości. To powinien być największy marsz ze wszystkich dotychczasowych – powiedział Jarosław Kaczyński, zachęcając do udziału w wydarzeniu.

W PiS mówi się, że prezes poważnie traktuje swoje zapowiedzi dotyczące osiągnięcia 40 proc. poparcia dla ugrupowania i odzyskania hegemonii na prawicy. Dlatego próbuje stać się centralną postacią obozu opozycji i zachęca do organizowania ulicznych manifestacji.

Kaczyński próbuje w ten sposób zepchnąć do defensywy konkurencyjne ugrupowania prawicowe: Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego oraz obie Konfederacje, których politycy nie uczestniczą w protestach przed TK.

W październiku 2026 r. Morawiecki podczas wystąpienia w Krakowie zaproponował PiS oraz Konfederacji wspólny marsz i współpracę w obronie Trybunału Konstytucyjnego. Ostatecznie jednak nie dołączył do protestów przed TK.

Jarosław Kaczyński zmobilizował przede wszystkim własne środowisko. W manifestacji uczestniczyli m.in. Antoni Macierewicz, Jacek Kurski i Robert Bąkiewicz. Konfederacje dystansują się od sporu. Zaangażował się w niego natomiast prezydent.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: „Wojna dziadów” o TK, czyli ostatnia bitwa Jarosława Kaczyńskiego

Karol Nawrocki podgrzewa spór i wspiera PiS w proteście przed TK

Kiedy Karol Nawrocki przyjechał do Trybunału Konstytucyjnego, temat protestów PiS dominował w debacie publicznej.

– W Polsce nie ma innego mechanizmu zostania sędzią niż złożenie przysięgi wobec prezydenta, a więc w jego obecności. Do kamer wysyłam jasny sygnał i potwierdzam, że ta oto grupa osób w Sali Kolumnowej oficjalnie została sędziami, bo prezydent tak zdecydował, doceniając ich szacunek dla państwa i ciężką pracę – powiedział Karol Nawrocki po wręczeniu nominacji sędziowskich asesorom.

Z opinią głowy państwa nie zgadza się były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, który w rozmowie z „Rzeczpospolitą” stwierdził, że „Nawrocki podgrzewa spór, a nie go rozwiązuje”. Kwaśniewski podkreślił również, że Maciej Berek i pozostali sędziowie zostali wybrani przez Sejm zgodnie z prawem.

– Maciej Berek jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego – odpowiedział Kwaśniewski, zapytany o brak złożenia ślubowania wobec prezydenta.

Dodał, że pozostała czwórka sędziów wybranych przez Sejm, która również nie złożyła przysięgi wobec Karola Nawrockiego, także ma status sędziów TK.

– Tylko złośliwość i zła wola prezydenta powodują, że nie mogą podjąć [obowiązków – red.]. Podobnie postawa prezesa Trybunału Konstytucyjnego sprawia, że nie mogą rozpocząć pracy – powiedział „Rzeczpospolitej” były prezydent.

PiS nie ma swojego KOD-u

Czy protesty przed TK opłacają się PiS? Według Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura, który bada i monitoruje dyskusje w sieci, sprawa Trybunału Konstytucyjnego była szeroko komentowana w internecie. Z analizy kolektywu wynika, że aż 70 proc. badanych wpisów kwestionowało mandat Macieja Berka, choć wcześniej wyniki były niemal wyrównane.

Wątek starć z policją przed budynkiem przy al. Szucha wywołał skrajne emocje. Wśród prawicowych komentujących 81 proc. ostro krytykowało działania służb i rządu. Jednocześnie 70 proc. analizowanych wypowiedzi było wymierzonych w Macieja Berka. Analiza dyskusji wokół protestów w obronie TK wskazuje na głęboki podział internautów: 56 proc. wypowiedzi było przeciwnych protestom, a 44 proc. je popierało.

– PiS protestuje, bo musi. Takie są narzędzia polityki. W ocenie PiS zarówno Rozwój Plus, jak i obie Konfederacje to zdrajcy, ponieważ nie bronią Trybunału Konstytucyjnego – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Michał Fedorowicz, analityk internetu i mediów społecznościowych, założyciel i przewodniczący Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura.

Fedorowicz zauważa, że sobotni protest PiS nie zgromadził wielu uczestników. – To było wydarzenie partyjne, przypominające mniejsze marsze KOD sprzed dziesięciu lat. W porównaniu z dużymi marszami KOD i demonstracjami, na które wzywał Donald Tusk, protesty PiS nie mają takiej siły ani znaczenia. Rozgłos zapewniają im media, które relacjonują to, co dzieje się przed TK, i nagłaśniają sprawę – uważa Fedorowicz.

PiS nie zamierza jednak ustępować. Przeciwnie – zapowiada kolejne manifestacje.

Jarosław Kaczyński chce większych manifestacji przeciwko rządom Donalda Tuska

Protestujący mają poparcie nie tylko PiS. – NSZZ „Solidarność” oficjalnie wspiera akcję protestacyjną przed Trybunałem Konstytucyjnym – poinformował 15 października przewodniczący związku Piotr Duda, który odwiedził zgromadzonych przed TK przedstawicieli m.in. Ruchu Obrony Granic i klubów „Gazety Polskiej”.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Karol Karski zapowiedział, że PiS nie zakończy protestów, nawet jeśli pogoda się pogorszy. – Niech się Tusk nie pociesza. Jeśli liczy, że jakakolwiek pogoda może doprowadzić do zakończenia protestów w sprawie TK czy NBP, to się myli – stwierdził rzecznik dyscypliny partyjnej PiS.

Czy podgrzewanie sporu i uliczne protesty opłacają się PiS?

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: PiS, eskalując spór o TK, może tylko stracić. Dlatego KO się nie cofnie

Na protestach przed TK może zyskać Donald Tusk

– Protesty przed TK nie mają politycznej siły – uważa dr hab. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Ekspert twierdzi, że Polacy nie są tak skłonni do protestowania jak Francuzi. Dlaczego więc partia Jarosława Kaczyńskiego organizuje demonstracje? – Bo musi! PiS musi mobilizować swoich wyborców. Być może protest przed TK utrudnił realizację planu Tuska dotyczącego siłowego wejścia do Trybunału. Jeśli jednak uda się dokonać zmian w TK, zyska na tym obóz rządzący, a nie PiS – konkluduje prof. Migalski.

Przedstawiciele rządu, w tym minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i szef MSWiA Marcin Kierwiński, zapowiadają, że spór wokół TK uda się zażegnać do końca roku. Minister Żurek zadeklarował, że w najbliższych dniach może dojść do przełomu, a Trybunał będzie działał zgodnie z prawem.

Rządzący nie zdradzają szczegółów planu naprawy sytuacji w TK. Podkreślają jednak, że Maciej Berek i pozostali czterej sędziowie nie zamierzają się wycofać. Ustępstw nie zapowiadają również PiS i Karol Nawrocki.