Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką skalę przybrała klęska żywiołowa w Hiszpanii i dlaczego dotychczasowe środki prewencji okazały się niewystarczające.
- W jaki sposób sportowy triumf i narodowa tragedia na chwilę zjednoczyły kraj podzielony wewnętrznymi konfliktami.
- Dlaczego pozycja rządu premiera Sáncheza słabnie i jaki sojusz polityczny może wkrótce przejąć władzę w kraju.
- Jakie konsekwencje dla dążeń niepodległościowych Katalonii i Kraju Basków może przynieść zmiana na scenie politycznej.
W tych dniach Madryt przeżywa chwilę grozy. Od zachodu, od strony miasta Świętej Teresy - Ávili, pożary lasów strawiły przeszło 50 tysięcy hektarów i zbliżyły się na 30 kilometrów do stolicy. A to odległość, którą przy silnym wietrze w parku regionalnym Doliny Iruelas płomienie pokonały w minionym tygodniu w 40 minut.
Hiszpania zmobilizowała więc wszystko, co miała, aby stawić czoła żywiołowi. Pomogły też wspólnoty autonomiczne, gdzie silne są tendencje secesjonistyczne: Katalonia i Kraj Basków. Z Barcelony i Vitorii nadeszły wyspecjalizowane jednostki straży pożarnej, samoloty do gaszenia płomieni, cysterny.
130 tys. ewakuowanych. Wielu traci wszystko
W niedzielę wieczorem wydawało się, że póki co Madryt jest bezpieczny. Wiatr skręcił w kierunku południowo-wschodnim, ku Toledo. I choć i w tej prowincji wybuchły pożary, to przynajmniej na razie znacznie mniejsze. Mimo to minister zdrowia Mónica García radziła mieszkańcom stolicy, aby, jeśli to możliwe, pozostali w domu. Przynajmniej od zachodniej strony aglomeracji, drugiej największej w Unii Europejskiej po Paryżu, powietrze jest tak gęste od toksycznych pyłów, że słońce z trudem przebija się przez tę powłokę.
Ale w nadchodzącym tygodniu temperatury znów skoczą pod 40 stopni Celsjusza. Od trzech miesięcy nie było tu poważniejszego deszczu. Susza jest ekstremalna. W kraju (drugim co do wielkości w UE), którego 56 proc. powierzchni zajmują lasy, należałoby zwiększyć nawet dziesięciokrotnie nakłady na prewencje pożarów aby mieć jakąkolwiek nadzieję, że w przyszłości uda się uniknąć podobnego kataklizmu – uważają eksperci. Ale w sytuacji, gdy 3/4 tych lasów należy do prywatnych właścicieli, jest to zadanie na lata.
Na razie bilans tej tragedii to 130 tys. ewakuowanych osób. Dziennik „La Razón” opisał jednego z nich. Guardia Civil dała Davidowi Rodríguez i jego starszej matce kilka minut na ewakuację domu w Pelayos de la Presa w prowincji Ávila.
Czytaj więcej
W najnowszym odcinku „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota rozmawia z Jędrzejem Bieleckim, dziennikarzem działu Zagranicznego „Rzeczypospolitej”, o bezpr...
– Nie mieliśmy nawet czasu wziąć prochów taty i leków mamy. Przez całą noc błąkaliśmy się od jednego czasowego schronu do drugiego. Służby ratownicze zachowują się wspaniale, od razu zorganizowały leki dla mamy. Ale na drugi dzień dowiedziałem się, że wszystko spłonęło. Straciliśmy cały nasz majątek. Dom nie był ubezpieczony. Nie mamy nic – mówi David Rodríguez.
Królestwo dało się zaskoczyć tempem zmian klimatycznych. Ale też cierpi do pewnego stopnia niesprawiedliwie. Pod rządami trwającej od ośmiu lat socjalistycznej PSOE kraj stał się liderem w rozwoju odnawialnych źródeł energii. Ale reszta Europy czy tym bardziej świata nie dotrzymała mu kroku.
Hiszpania nie uległa antyimigracyjnym hasłom nacjonalistycznego populizmu
Hiszpanii udało się też utrzymać jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Unii. W minionym roku 40 proc. nowych miejsc pracy we Wspólnocie powstało właśnie w królestwie. Wywodząca się z Barcelony piosenkarka Rosalía symbolizuje rosnące znaczenie hiszpańskiego w kulturze masowej, jedynego języka, który może rywalizować z angielskim. Idąc pod prąd powszechnej w Europie fali nacjonalistycznego populizmu, Pedro Sánchez zdecydował się na masową legalizację imigracji i stał się światowym liderem ruchu protestu przeciw często skandalicznej polityce Donalda Trumpa.
Czytaj więcej
Już tylko 5 proc. mieszkańców Katalonii wierzy w niepodległość, o którą w nielegalnym referendum walczył Carles Puigdemont. Jego czwartkowy powrót...
19 lipca nadeszła dla premiera chwila zapłaty. Zwycięskiego gola w meczu finałowym z Argentyną Ferran Torres strzelił przecież z podania Nico Williamsa, czarnoskórego piłkarza urodzonego w Pamplonie, ale w rodzinie imigrantów z Ghany. A supergwiazdą tych mistrzostw świata był niezmiennie 19-letni Lamine Yamal: muzułmanin, który całe życie spędził w Katalonii, ale wierny wartościom swojej marokańskiej rodziny. W ten sposób Hiszpania pokazała raz jeszcze, jak potrafi budować swoją potęgę po części dzięki imigrantom. Trump kilka dni przed ceremonią przyznania tytułu mistrza świata nazwał Hiszpanów „złymi ludźmi”.
– Soy Español! (jestem Hiszpanem) - przy dźwiękach tej piosenki świętował cały kraj. Także autonomiczne Katalonia i Kraj Basków.
Po raz pierwszy od lat w Barcelonie młodzi wyszli z flagami królestwa, przynajmniej w takiej liczbie. Władze katalońskich miast musiały rozstawić gigantyczne ekrany, aby ludzie mogli na żywo śledzić sukcesy La Roja. Po części to był wynik tego, że w narodowej reprezentacji znalazło się aż osiem gwiazd z katalońskiej FC Barcelona.
Nie obyło się też bez zgrzytów. W Vitorii, stolicy Kraju Basków, lokalni separatyści zaatakowali bar, gdzie ludzie śledzili zwycięstwa Hiszpanów. W Barcelonie mural artysty TV Boy ku czci piłkarzy został na drugi dzień zamalowany napisem Puta España („k...a Hiszpania”). A niektórzy deputowani separatystyczni uznali, że to już najwyższy czas na powołanie niezależnej reprezentacji piłkarskiej Katalonii i Kraju Basków. Ale to był jednak margines.
Czytaj więcej
Już 40 procent Hiszpanów w wieku 18-34 lat popiera post-frankistowskie ugrupowanie Vox. Czują się oszukani przez partie, które sprawowały władzę od...
Na jak długo Hiszpania odzyskała tę jedność? Po Madrycie chodzą pogłoski, że Sánchez mógłby spróbować skorzystać z obecnych nastrojów i doprowadzić do przedterminowego rozwiązania parlamentu jeszcze tej jesieni (wybory muszą się odbyć wiosną przyszłego roku). Jednak sondaże są dla rządzącej PSOE fatalne, po części z powodu coraz liczniejszych afer korupcyjnych.
José Luis Ábalos, były minister transportu i jeden z najbliższych współpracowników Sáncheza właśnie został skazany na 24 lata więzienia za systematyczną korupcję. A były lewicowy premier José Luis Zapatero nie potrafi wytłumaczyć się z nagromadzonego bogactwa. W tej sytuacji w 350-osobowym parlamencie konserwatywna Partia Ludowa mogłaby zbudować bez trudu większość z post-frankistowską Vox.
Taki rząd niemal na pewno doprowadziłby do wzrostu napięcia w Katalonii i Kraju Basków. Franko całkowicie wyrugował katalońską autonomię czy język a lider Vox Santiago Abascal chętnie wróciłby przynajmniej do niektórych z tych rozwiązań. Ostatnie (początek lipca) badania katalońskich władz autonomicznych (Generalitat) mówią o wzroście o 6 pkt. proc. (do 45 proc.) udziału zwolenników niepodległości wśród Katalończyków, podczas gdy udział wiernych królestwu spadł o 2 pkt. proc. do 52 proc.