Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dokąd trafiają miliardy dolarów zysków z wenezuelskiej ropy, którymi zarządzają Stany Zjednoczone.
  • Jakie są kulisy politycznej gry USA, które odsunęły od władzy demokratyczną opozycję i laureatkę Nagrody Nobla.
  • Co jest warunkiem koniecznym do odbudowy demokracji i powrotu zagranicznych inwestorów do Wenezueli.

Gdyby jeszcze dziś ktoś wierzył Donaldowi Trumpowi, sprawa byłaby jasna.

– Zarobiliśmy na tym bardzo dużo pieniędzy. Spłaciliśmy 28 razy koszty interwencji w Wenezueli. Zajęło nam 48 minut, aby wygrać tę wojnę, dzięki której sprowadziliśmy miliony baryłek ropy – przechwalał się ten, który przez wielu jest uważany za najbardziej skorumpowanego prezydenta Stanów Zjednoczonych w historii.

Czytaj więcej

Wenezuela po ataku USA: Ropa dla Stanów Zjednoczonych zamiast wolności?

Jednak Trump tyle razy mijał się z prawdą, że także w tej kwestii trzeba polegać na szczątkowych, ale niezależnych doniesieniach.

– Z moich obliczeń wynika, że od początku roku Ameryka zarobiła na wenezuelskiej ropie 8 mld dol. To, co Wenezuela dostała w zamian, to są marne grosze. A przecież skoro Stany Zjednoczone przejęły bogactwo naszego kraju, to są zobowiązane do pomocy – mówi „Rzeczpospolitej” czołowy wenezuelski ekonomista José Manuel Puente związany ze szkołą zarządzania IESA w Caracas.

Jego zdaniem szczególnie problematyczna jest skala amerykańskiego wsparcia po trzęsieniu ziemi 24 czerwca, które kosztowało życie przynajmniej 5,2 tys. osób i zdaniem NASA doprowadziło do zniszczenia lub uszkodzenia 59 tys. budynków.

Hiperinflacja wróciła do Wenezueli

– Koszty odbudowy po tym kataklizmie wyniosą od 10 do 20 mld dol. Ameryka przekazała na ten cel niewiele. Pojawili się też amerykańscy żołnierze. Ale to nie jest skala wsparcia, które może uruchomić takie imperium, jak Ameryka – podkreśla Puente. Zdaniem Waszyngtonu wsparcie dla ofiar kataklizmu przekroczyło 300 mln dol. 

Czytaj więcej

Wenezuela pójdzie w ślady Syrii? González Urrutia zapowiada rewolucję

W styczniu niezależny portal informacyjny Semafor podał, że pierwsze 500 mln dol., jakie Amerykanie zarobili na przejętych zasobach ropy Wenezueli, trafiły na konta w Katarze. Z kolei na portalu rządu Wenezueli, który miał informować o wpłatach ze strony USA, pojawił się w marcu wpis o przekazaniu 300 mln dol. Więcej wpisów nie było. W kwietniu wysokiej rangi przedstawiciel Departamentu Stanu Michael Kozak zapewnił, że USA przekazały władzom w Caracas 3 mld dol. z dochodów ze sprzedaży ropy i transfer ten był gwarantowany przez firmę audytorską KPMG. Urzędnik zapewnił, że co kwartał będą aktualizowane w tej sprawie informacje. Jednak jak podkreśla „Financial Times”, Demokraci zasiadający w komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów nigdy później nie uzyskali w tej sprawie żadnych informacji. Ich zdaniem dopiero po ewentualnym odzyskaniu przez Partię Demokratyczną większości w izbie niższej Kongresu możliwe będzie dojście do prawdy.

Oficjalnie zasoby ropy Wenezueli, największe na świecie, pozostają własnością narodu wenezuelskiego, a Ameryka jedynie „opiekuje się nimi”. Skala dochodów z tego tytułu została oszacowana na podstawie danych firmy Kpler specjalizującej się w analizie ruchu statków, w tym tankowców. 

Czytaj więcej

Wenezuela po ataku USA: Ropa dla Stanów Zjednoczonych zamiast wolności?

Sygnałem, że Stany faktycznie przekazują Wenezuelczykom dochody z ropy, powinno być odbicie gospodarki kraju, w szczególności zanim doszło do trzęsienia ziemi 24 czerwca. Czegoś podobnego jednak nie zanotowano. Przeciwnie, Wenezuela rozwija się w tym roku najwolniej od pięciu lat.

– W czerwcu mieliśmy znowu odbicie inflacji. Ceny tylko w tym miesiącu wzrosły o 13,8 proc., podczas gdy średnio w Ameryce Łacińskiej rosną one o 5-6 proc., ale w skali roku. Miałem na koncie miliony boliwarów, ale wszystko wyparowało. Wenezuelczycy nigdy nie byli tak biedni jak w tej chwili – mówi José Manuel Puente. Jego zdaniem to się nie zmieni dopóty, dopóki kraj będzie amerykańską kolonią. - Tu nie przyjdą zagraniczni inwestorzy jeśli nie zostanie odbudowana demokracja, zagwarantowane prawa własności. ExxonMobil tym właśnie tłumaczył brak zainteresowania pokładami ropy Wenezueli – dodaje Puente.

Trump odsunął liderkę demokratycznej opozycji Maríę Corinę Machado

Na razie Amerykanie postawili na wiceprezydent za Maduro Delcy Rodríguez, która została pełniącą obowiązki głowy państwa, a teraz głową państwa. Sąd na Florydzie nie bez racji oskarżył ją o udział w brutalnych zbrodniach reżimu założonego przez Hugo Cháveza. Jednak Departament Stanu w specjalnej nocie ostrzegł, że Rodríguez jest objęta immunitetem. Ten sam argument podnoszony przez obrońców Nicolása Maduro jest jednak odrzucany przez Waszyngton. Adwokaci twierdzą, że porwanie 3 stycznia było nielegalne, bo Maduro był wtedy prezydentem kraju. Amerykańskie władze odpowiadają, że nie uznawały tej funkcji, bo wybory z lipca 2024 r. były sfałszowane. Tyle że startowała w nich też Rodríguez. Wiele wskazuje więc na to, że ceną za uniknięcie kontaktu z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości jest pełne podporządkowanie się Delcy Rodríguez żądaniom Amerykanów w sprawie wenezuelskiej ropy, której sprzedaż przez lata dostarczała 1/4 dochodu narodowego kraju.

– Wenezuelczycy nie mogli sami doprowadzić do obalenia dyktatury Maduro, rola Ameryki była tu niezbędna. Ale teraz Wenezuelczycy są zawiedzeni sposobem postępowania Amerykanów. Zrobiliśmy, co trzeba, jednocząc się wokół jednego kandydata opozycji w wyborach w lipcu 2024 r. – podkreśla José Manuel Puente.

Czytaj więcej

USA mają dość dyktatora Maduro. Za prezydenta Wenezueli uznają lidera opozycji

Dwa lata temu wybory wygrał emerytowany dyplomata Edmundo González Urrutia, który występował w imieniu liderki demokratycznej opozycji Maríi Coriny Machado. Tej ostatniej władze nie pozwoliły brać udziału w głosowaniu. Wybory zostały sfałszowane, jednak zdaniem niezależnych ośrodków analitycznych, González Urrutia dostał około 70 proc. głosów. Machado otrzymała zresztą Pokojową Nagrodę Nobla. Choć symbolicznie „przekazała” ją Trumpowi, Biały Dom odsunął ją od procesu politycznego w Wenezueli. Do tego stopnia, że kiedy po trzęsieniu ziemi próbowała wrócić do ojczyzny, Amerykanie zmusili jej samolot do powrotu. Machado przyjęła dla Amerykanów zbyt pryncypialną linię w szczególności, gdy idzie o dochody z ropy. 

Sekretarz stanu Marco Rubio, syn imigrantów kubańskich, teoretycznie powinien przykładać wielką wagę do procesu demokratycznego w Wenezueli. Zapowiedział on, że rozpocznie się on już w sierpniu. Jednak partnerem do rozmów dla Amerykanów ma być przebywająca na emigracji w Hiszpanii Dinorah Figuera, przewodnicząca parlamentu wybranego w 2015 r. Jest to ostatnie zgromadzenie, które uznały Stany Zjednoczone. Ma ona podjąć rozmowy z przewodniczącym obecnego zgromadzenia Jorgem Rodríguezem, bratem Delcy.