Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak nowy węgierski rząd demontuje spuściznę Viktora Orbána w kluczowych instytucjach państwa.
  • Jakie ograniczenia kadencyjności wprowadzono dla polityków, w tym dla samego premiera.
  • W jakiej kluczowej kwestii polityka Pétera Magyara jest zaskakująco zbieżna z linią poprzednika.

Péterowi Magyarowi nie można zarzucić braku konsekwencji. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” w trakcie swojej pierwszej zagranicznej wizyty w roli premiera w Warszawie 22 maja mówił: „mamy teraz bardzo silny mandat, większość konstytucyjną. Jest to więc inna sytuacja niż w Polsce. Nasza pozycja jest lepsza. Mam silniejszy mandat, ale też większą odpowiedzialność wobec narodu węgierskiego i naszego ukochanego kraju. Musimy zmienić węgierską konstytucję i to zrobimy. Być może już za dwa tygodnie. Ale to będzie tylko pierwszy krok. Musimy także wysłać bardzo daleko marionetki Orbána, w tym prezydenta, przewodniczącą Trybunału Konstytucyjnego i prokuratora generalnego. Oni wszyscy byli częścią reżimu. A naród węgierski głosował nie tylko za zmianą rządu, ale raczej za zmianą reżimu. Więc to jest inny układ niż w Polsce”.

Czytaj więcej

Wnuczka węgierskiego bohatera: Fidesz Orbána trzyma ludzi na krótkiej smyczy

Nowego prezydenta ma wybrać parlament zdominowany przez partię Pétera Magyara

Mimo presji ze strony Magyara, prezydent Tamás Sulyok od tego czasu odmawiał złożenia mandatu. W sobotę w mediach społecznościowych szef rządu zapowiedział jednak, że już w poniedziałek doprowadzi do przyjęcia poprawki do konstytucji, która skróci pięcioletni mandat wybranej w 2024 r.  głowy państwa. Projekt ten daje tylko pięć dni Sulyokowi na podpisanie nowej ustawy, po czym automatycznie straci on swoje uprawnienia. Pod koniec ubiegłego tygodnia na prośbę prezydenta do Budapesztu przyjechała delegacja Komisji Weneckiej: grupy wybitnych autorytetów prawnych mających określić zgodność takiego ruchu z regułami praworządności. Wątpliwości w tej sprawie wyraziła także Amnesty International. W czerwcu manifestacje przeciw inicjatywie Magyara zorganizował Viktor Orbán, choć sam się na niej nie pojawił.

Czytaj więcej

Péter Magyar: 100 tys. Węgrów żyjących na Zakarpaciu bez podstawowych praw człowieka

Przyjęcie poprawki do konstytucji było jednak z góry przesądzone, bo TISZA, ugrupowanie, na którego czele stoi Magyar, ma superwiększość, 141 deputowanych w 199-osobowym parlamencie. Opozycyjny Fidesz Orbána musi zadowolić się 58 posłami, a 6 zgromadziła ultranacjonalistyczna partia MH. Po odsunięciu Sulyoka, który wcześniej był sędzią Trybunału Konstytucyjnego i w tej roli uczestniczył w dewastacji rządów prawa za czasów Viktora Orbána, parlament ma wybrać nowego prezydenta.

Głowa państwa ma na Węgrzech bardzo ograniczone uprawnienia. Może on jednak wysłać projekty ustaw do wspomnianego Trybunału Konstytucyjnego. Magyar nie bez racji wskazuje, że Tamás Sulyok nie zrobił absolutnie nic dla ratowania węgierskiej demokracji. Mimo wszystko skrócenie prezydenckiej kadencji nie znalazło się wśród warunków, jakie Komisja Europejska stawiała dla uwolnienia ponad 16 mld euro funduszy na odbudowę po covidzie. Bruksela wskazywała na przywrócenie niezależności wymiaru sprawiedliwości czy walkę z korupcją. 

Viktor Orbán i Péter Magyar

Viktor Orbán i Péter Magyar

Foto: PAP

Rząd Pétera Magyara zamyka politykom Fideszu drogę do parlamentu. Viktor Orbán już nie wróci do władzy

Szykowana w poniedziałek poprawka do konstytucji przewiduje także skrócenie do trzech kadencji (12 lat) maksymalnego czasu zasiadania deputowanych w parlamencie. Działacze Fideszu oceniają, że z tego powodu około połowa ich posłów nie będzie mogła wziąć udziału w wyborach do parlamentu w 2030 r. Tego problemu póki co TISZA nie ma, bo niemal wszyscy jej deputowani to nowicjusze. Udziału w wyborach nie będzie też mógł wziąć sam Orbán, bo był wiele lat posłem. Ale już kilka tygodni temu przejęto ustawę, zgodnie z którą szefem rządu nie można być dłużej niż dwie kadencje (8 lat). Poprzednik Magyara był nim nieprzerwanie od 2010 do 2026 r.. Teoretycznie sam Magyar pozostanie premierem maksymalnie do 2034 r. 

Lider TISZY zapowiedział przygotowanie jesienią projektu zupełnie nowej konstytucji. Miałaby ona zostać zatwierdzona w drodze referendum.

Już wcześniej obecna większość parlamentarna przyjęła ustawę likwidującą fundusze zarządzające mieniem państwowym. To pozwoliło na odzyskanie przez władze publiczne ok. 8,5 mld euro środków, które de facto pozostawały pod kontrolą osób z kręgu Orbána. W podobny sposób spod kontroli Fideszu mają zostać uwolnione uniwersytety. Wprowadzono zakaz propagowania w miejscach publicznych akcji władz, w szczególności z użyciem mowy nienawiści. Za Orbána to była praktyka nagminna. Magyar wstrzymał także działalność telewizji i radia publicznego, które stały się nachalną tubą propagandową poprzedniego reżimu. Wznowiły one działalność w nowej formie. Zgodnie z oczekiwaniami Brukseli, ekipa TISZY przeforsowała również ustawę wzmacniającą niezależną instytucję kontroli korupcji.

Czytaj więcej

Magyar dla „Rz”: Warszawa w Budapeszcie? Chcemy robić to po swojemu

Nie we wszystkim nastąpiła jednak radykalna zmiana poprzedniej polityki. Wyjątkiem jest stosunek do imigracji. Tu Magyar zasadniczo kontynuuje politykę swojego poprzednika. Węgry pozostają jedynym krajem UE, który nie przedstawił żadnego planu wdrożenia unijnego paktu migracyjnego. Wciąż obowiązują przepisy, które praktycznie uniemożliwiają przyznanie azylu nad Dunajem. Magyar zarzucił nawet Orbánowi, że był w tym względzie zbyt tolerancyjny. Twierdził, że w tajemnicy budował obóz dla przyjezdnych. 9-milionowe Węgry zmagają się z zapaścią demograficzną, ale powszechna jest też tu obawa przed zdominowaniem kraju przez imigrantów.