Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega rewolucyjny plan reform, który ma trwale zmienić model niemieckiego państwa opiekuńczego.
  • Jakie fundamentalne zmiany czekają niemiecki system emerytalny, zdrowotny i podatkowy, wpływając na finanse obywateli.
  • Jak rząd godzi program bolesnych oszczędności z rekordowym wzrostem wydatków na obronność kraju.
  • Dlaczego mimo konieczności reform niemieckie społeczeństwo jest im niechętne, a eksperci ostrzegają przed fiaskiem.

Pierwszy dzień lipca tego roku ma szansę przejść do historii Niemiec. Właśnie tego dnia wchodzi w życie nowy, okrojony system zasiłku dla bezrobotnych, do tej pory niezwykle hojny. Tego dnia koalicja rządowa zaakceptowała kształt niezwykle istotnego dla przyszłości RFN pakietu reform społeczno-gospodarczych. Chodzi zwłaszcza o reformę podatkową, prawa pracy i ograniczenie słynnej niemieckiej biurokracji. To początek koniecznych, ale bolesnych reform dla części społeczeństwa. Także dla 2,6 miliona niemieckich milionerów, którzy zapewne zapłacą wyższe podatki. W tej statystyce szwajcarskiego banku UBS Niemcy zajmują czwarte miejsce na świecie, za USA, Chinami i Japonią, wyprzedzając Francję czy Wielką Brytanię.

Zdecydowana większość Niemców żyje od pierwszego do pierwszego, co nie znaczy, że powodzi im się źle, biorąc pod uwagę wysokość kont oszczędnościowych. Nie przeszkadza im to narzekać mimo wysokiego poziomu życia, doskonałych warunków pracy i niezwykle hojnego systemu świadczeń socjalnych. Zdaniem socjologów narzekanie stało się swego rodzaju sportem narodowym. To się zapewne nie zmieni, biorąc pod uwagę program prawdziwie rewolucyjnych zmian rządu Friedricha Merza (CDU). Tak szeroko zakrojonych reform jeszcze nie było.

Reformy w Niemczech. Co zmieni rząd Friedricha Merza?

Reformy prawa pracy, świadczeń pielęgnacyjnych, emerytalnych i podatkowych powinny zasadniczo zmienić Niemcy i sprawić, że kraj stanie się bardziej konkurencyjny w warunkach globalizacji, zmieniających się trendów politycznych i społecznych.

– Europa i świat powinny znów spojrzeć na Niemcy z podziwem, a nie z osłupieniem – przekonywał Merz, starając się o kanclerstwo.

W koalicji rządowej konserwatywnej CDU/CSU oraz stającej tradycyjnie na straży praw pracowniczych panuje dzisiaj dość nieoczekiwana zgoda, że tak, jak jest obecnie, dalej być nie może. Walka o kształt reform trwała długo i właściwie nie została jeszcze zakończona. Stawką jest dalsza egzystencja niemieckiego państwa opiekuńczego, nazywanego niemieckim modelem społecznej gospodarki rynkowej.

Czytaj więcej

Niemcy przeciwko zwiększeniu unijnego budżetu. Nie chcą płacić zawyżonej składki

W przygotowywanych jeszcze zmianach w systemie zdrowia zniknie cały pakiet świadczeń. Zwiększone zostaną opłaty za wizyty z obecnych 5 euro do maksimum 15 euro. Zmniejszone zostaną dopłaty do usług dentystycznych. Dla świetnie zarabiających miesięczna składka zwiększona ma być o całe 300 euro, co budzi sprzeciw.

Program reformy emerytalnej zakłada wydłużenie wieku przejścia na emeryturę w zależności od oczekiwanej długości życia. Oznacza to, że obecny wiek emerytalny, wynoszący 67 lat, zostanie w okresie najbliższych 10 lat zwiększony o pół roku. Potem się zobaczy. Poza tym nastąpić ma ujednolicenie systemu i objęcie nim także grup zawodowych mających obecnie inne uregulowania, jak osoby na samozatrudnieniu czy deputowani do Bundestagu, parlamentów krajowych oraz rzeszy 5 mln urzędników państwowych, tzw. Beamte. Ci ostatni nie płacą obecnie składek na ubezpieczenie emerytalne, lecz ich emerytury są o ok. 1000 euro wyższe od przeciętnej. W dodatku obowiązkowa będzie składka na ubezpieczenie kapitałowe, którego środkami zainwestowanymi m.in. na giełdzie zarządzać będzie specjalna instytucja.

Już na przykładzie tych dwóch reform widać, że mogą nie być popularne w społeczeństwie. Na osłodę przygotowany pakiet reformy podatkowej zakłada, że w portfelach pracowników zostanie rocznie więcej o ok. 500 euro. Przy czym więcej płacić będą obywatele o najwyższych dochodach. Całość wymaga jeszcze dopracowania, ale kierunek zmian jest już jasny.

Nadchodzą cięcia w wielu resortach, ale wydatki na obronność w Niemczech będą rosły

Konkretny kształt reform powinien jeszcze przejść przez Bundestag i wyższą izbę parlamentu, Bundesrat. Nie wiadomo jeszcze, kiedy to ostatecznie nastąpi.

Na razie za kilka dni minister finansów, czyli Lars Klingbeil (SPD), zamierza przedstawić projekt budżetu na przyszły rok z całym katalogiem ograniczeń wydatków. W sumie jednak i tak w przyszłym roku luka budżetowa wyniesie 111 mld euro. Do tego wydatki na obronność zwiększą się o rekordowe niemal 30 mld w stosunku do tego roku, czyli rekordowego poziomu ok. 100 mld. Tu finansowanie jest zapewnione ze specjalnego funduszu uchwalonego w ubiegłym roku, w przeddzień objęcia władzy przez kanclerza Merza.

Oszczędności po wdrożeniu reform mają to zmienić, ale dopiero za jakiś czas.

Czytaj więcej

Koniec paliwowej ulgi w Niemczech. Ceny wróciły do poziomów, których bali się kierowcy

Na razie każde ministerstwo musi zredukować swe wydatki co najmniej o 1 proc. Niektóre resorty prawie o jedną dziesiątą, jak np. MSZ. Równocześnie, jak właśnie donoszą niemieckie media, ograniczony ma być program nazywany nieformalnie „Mallorca-Regel”, czyli Zasada Majorki. Zgodnie z nim wielu pracowników niemieckich ministerstw miało prawo do pracy zdalnej przez łącznie osiem tygodni w roku z terytorium UE.

Niemcy nie chcą zmian, ale reformy są konieczne

W sumie w Niemczech trwa wielkie oczekiwanie na to, co przyniesie przyszłość. Towarzyszy temu atmosfera politycznego rozczarowania, o czym świadczą wyniki badań opinii społecznej. Jak wynika z ostatnich sondaży, 74 proc. obywateli nie jest skłonnych do ponoszenia osobistych wyrzeczeń na rzecz reform. Społeczeństwo podchodzi do tych planów z głębokim sceptycyzmem.

Tym bardziej że to w najnowszej historii nie pierwszy raz kraj znalazł się w sytuacji kryzysowej. – Obecna sytuacja bardzo przypomina czasy kanclerza Gerharda Schrödera, kanclerza Niemiec sprzed dwóch dekad. Przeprowadzone wtedy reformy uzdrowiły sytuację, jednak w czasach Angeli Merkel ich nie kontynuowano, czego skutkiem są obecne problemy gospodarcze – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Thomas Pogutke, politolog z Uniwersytetu w Düsseldorfie.

Czytaj więcej

Niemcy: AfD z rekordowym wynikiem w sondażu. Ma już 28 proc.

Jak wynika z raportu prestiżowej Niemieckiej Rady Ekspertów Ekonomicznych, Niemcy przespały czas światowych przemian. Przez dekady eksport samochodów, dóbr inwestycyjnych, produktów przemysłu farmaceutycznego czy chemicznego zapewniał Niemcom powodzenie oraz dobrobyt. To już miniona epoka, ale daleko jeszcze do wkroczenia Niemiec w nową rzeczywistość. W tym kontekście intrygująco brzmią głosy sceptyków, że tym razem naprawa RFN może się nie udać.

Sięgają do słynnego cytatu z powieści „Lampart” Giuseppe Tomasiego di Lampedusy: „Trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu”. Tak już było.