Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie żądania Ukraina postawiła Białorusi i czym grozi ich zignorowanie przez reżim.
  • W jaki sposób Rosja wspiera Mińsk i co oznacza nagła „długa podróż służbowa” Łukaszenki.
  • Na czym, zdaniem ekspertów, polega ukraińska operacja informacyjno-psychologiczna wymierzona w dyktatora.
  • Dlaczego Aleksandr Łukaszenko znalazł się „między młotem a kowadłem” i jakie są scenariusze dalszego rozwoju konfliktu.

W piątek upływa termin ultimatum postawionego w ubiegłym tygodniu władzom w Mińsku przez Wołodymyra Zełenskiego. Domagał się usunięcia rozmieszczonych wzdłuż granicy białorusko-ukraińskiej retransmiterów korygujących ataki Rosjan na ukraińską ludność cywilną. W ubiegły piątek powiedział, że daje Aleksandrowi Łukaszence tydzień na usunięcie tego sprzętu. – Jeżeli on tego nie zrobi, to my zrobimy – zagroził. W środę prezydent Ukrainy poinformował, że znajdujące się na Białorusi i nawigujące rosyjskie drony retransmitery zostały wyłączone. Władze w Mińsku w momencie pisania tego artykułu oficjalnie nie potwierdzały tych informacji. Lista żądań Kijowa wobec Mińska jest jednak dłuższa.

W niedzielę Zełenski domagał się od Łukaszenki zatrzymania dostaw paliw do Rosji wytwarzanych w białoruskich rafineriach. Zasugerował, że jeżeli niepubliczna komunikacja z Łukaszenką nie przyniesie skutku, to Ukraina podejmie „inne kroki”. W Mińsku doskonale zdają sobie sprawę z tego, o czym mówi ukraiński przywódca, patrząc na nieustające ataki dronów na obiekty wojskowe, rafinerie i magazyny paliw w Rosji. Zwłaszcza że jedna z dwóch białoruskich rafinerii znajduje się w Mozyrzu – tuż przy granicy z Ukrainą.

Łukaszenko przepraszał Zełenskiego. Ukraina postawiła Białorusi ultimatum

Co ciekawe, nie pomogły też przeprosiny Łukaszenki (za kierowane pod adresem Zełenskiego groźby), które białoruski dyktator skierował do ukraińskiego prezydenta podczas niedawnej rozmowy z Al Arabiya English. – Swoje „przepraszam” niech zachowa dla siebie: ono nie działa od pierwszego dnia wojny – napisał Zełenski na Telegramie.

Łukaszenko zaś za pośrednictwem gubernatora obwodu homelskiego (graniczącego z Ukrainą) Iwana Krupki przekazał obywatelom we wtorek, „aby o nic się nie martwili i nie niepokoili”. – Mamy dość sił i środków, by odeprzeć atak każdego agresora. Zrobimy wszystko dla bezpieczeństwa naszych obywateli – cytował dyktatora Krupko. I pośpiesznie udał się z wizytą do Rosji znienacka zapowiadając „długą podróż służbową”.

Na Kremlu murem stoją za reżimem w Mińsku. Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow, komentując ultimatum Zełenskiego, mówi o „groźbie o charakterze całkowicie agresywnym”. Z kolei szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow mówi o „próbie wciągnięcia Białorusi w konflikt”. Odniósł się też do wypowiedzi rzeczniczki Komisji Europejskiej, Anity Hipper, która, komentując rosnące napięcie między Kijowem a Moskwą, powiedziała, że „Ukraina ma prawo się bronić”. – Ta niemiecka dama wprost poparła groźby, które Zełenski skierował pod adresem suwerennego państwa – mówił Ławrow. Przypominał o zawartych między krajami porozumieniach wojskowych i ostrzegał, że Rosja wykorzysta wszystkie środki, by „zapewnić bezpieczeństwo Białorusi”.

Czytaj więcej

Były więzień Łukaszenki: Białoruś jest jak torfowisko, a my jak partyzanci

Eksperci w Kijowie uważają, że sygnały płynące z Kijowa do Łukaszenki warto potraktować poważnie. - To nie blef, bo Ukraina poczuła własną siłę i zaczęła działać aktywniej. To jednak niekoniecznie oznacza interwencję sił ukraińskich na Białorusi, bo to nie byłoby na rękę Ukrainie. Myślę, że w razie potrzeby Ukraina uderzy dronami FPV po retransmiterach – mówi „Rzeczpospolitej” znany ukraiński politolog i wykładowca akademicki Jewhen Mahda.

– Presja na Łukaszenkę będzie rosła. Obecnie dyktator zachowuje się jak król na imieninach. To musi się zmienić. Ale jednocześnie nie możemy dać Rosji powodu do wprowadzenia swoich wojsk na Białoruś na podstawie porozumienia Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym – dodaje.

Białoruski politolog: trwa operacja informacyjno-psychologiczna Ukrainy wymierzona w Łukaszenkę

Kilka dni temu w rosyjskim obwodzie briańskim doszło do ataku drona na autobus wiozący białoruskie dzieci (młodzieżową drużynę piłkarską) na kolonię do Gelendżyka w Kraju Krasnodarskim. Zginęła opiekunka, a kilkoro dzieci odniosło obrażenia. Kijów i Moskwa wymieniają się wzajemnymi oskarżeniami, ale wiele wskazuje na to, że napięcie pomiędzy Ukrainą a Białorusią z każdym dniem rośnie. Po odejściu poprzedniego szefa biura prezydenta Ukrainy Andrija Jermaka, którego zastąpił szef wywiadu Kyryło Budanow, Zełenski nagle zmienił swoje nastawienie do przebywających w Polsce i na Litwie liderów białoruskiej opozycji demokratycznej zapraszając do Kijowa Swiatłanę Cichanouską i innych przeciwników reżimu.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Czy będzie kolejny reset z Białorusią Łukaszenki?

- Myślę, że Budanow rozpracował operację informacyjno-psychologiczną wymierzoną w Łukaszenkę. Dlatego publicznie trollują i grożą mu. Gra z opozycją białoruską również jest częścią tej operacji – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksander Klaskouski, znany niezależny białoruski politolog. Jak twierdzi, reakcja Łukaszenki i Moskwy będzie zależała od tego, jak daleko jest gotów posunąć się Kijów.

- Gdyby doszło do uderzeń w obiekty przemysłowe, choć osobiście uważam to za mało prawdopodobny scenariusz, to Łukaszence będzie ciężko oprzeć się presji Moskwy, która będzie nalegała na włączenie się Białorusi do wojny z Ukrainą – uważa. 

Czy Białoruś zostanie wciągnięta do wojny? „Łukaszenko między młotem a kowadłem”

Wystraszeni przez Zełenskiego ludzie z otoczenia Łukaszenki już zaczynają „zasłaniać się” rosyjską bronią atomową. – Na razie jasne jest, że rosyjskie kierownictwo z takich czy innych względów nie wykorzystuje całego arsenału sił i środków, którymi dysponuje, aby zadać klęskę reżimowi kijowskiemu – oznajmił deputowany sterowanego przez Łukaszenkę parlamentu Aleksander Szpakowski. – Swego czasu przedstawiałem kolegom z Rosji swój punkt widzenia w tej sprawie. Sprowadza się on do tego, że to, co obecnie wydaje się twarde i nadmierne, po pewnym czasie – wobec realiów wojennych – będzie postrzegane jako jedyne konieczne rozwiązanie – rzucił w białoruskiej telewizji.

- Łukaszenko jest w trudnej sytuacji. Wie, że jeżeli wejdzie do wojny, to spotka się z ostrą reakcją ze strony Ukrainy. Z drugiej strony boi się też Putina, który wymaga od niego większego zaangażowania w wojnę. To nie będzie łatwy wybór. Dyktator znalazł się pomiędzy młotem a kowadłem – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Łatuszka, wiceprzewodniczący Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi, były ambasador w Polsce i były minister kultury Białorusi.

Czytaj więcej

Andrzej Poczobut tłumaczy „Rzeczpospolitej”, dlaczego nie wyjechał z Białorusi w 2021 roku

- Z naszej strony propozycja pozostaje niezmienna – warto rozpocząć ogólnokrajowy dialog, wzorując się na doświadczeniu polskiego Okrągłego Stołu. Innej drogi wyjścia z kryzysu politycznego na Białorusi nie ma. Zależy nam na tym, by zachować niepodległość i nie dopuścić do wciągnięcia Białorusi do wojny – twierdzi.

Szef biura liderki wolnej Białorusi Franak Wiaczorka twierdzi, że demokratyczne siły Białorusi „rozumieją Ukrainę”. – Ukraina codziennie traci ludzi z powodu tych retransmiterów i ma prawo domagać się ich demontażu – twierdzi. Zaznacza też, że biuro Cichanouskiej opowiada się za „pokojowymi przemianami na Białorusi”. – Nie będzie to łatwe i szybkie, ale przy pomocy UE i Ukrainy możemy przyspieszyć ten proces, zmuszając reżim w Mińsku do rozmów – dodaje.