Agencja Reutera potwierdziła w dwóch źródłach w administracji USA, że Pentagon anulował wysłanie do Polski 4 tysięcy żołnierzy, którzy mieli trafić nad Wisłę w ramach rotacyjnej obecności amerykańskich wojsk w naszym kraju. Chodzi o żołnierzy z 2. Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii. 

Władysław Kosiniak-Kamysz: Decyzja ws. 4 tysięcy żołnierzy USA nie dotyczy Polski

Jako pierwszy o decyzji napisał branżowy „Army Times”, ale o sprawie informował też m.in. „Stars & Stripes” czy „Military Times”, a także „Washington Post”. Informacja pojawiła się dwa tygodnie po tym, jak Pentagon ogłosił, że zamierza zmniejszyć liczbę żołnierzy USA stacjonujących w Niemczech o 5 tysięcy.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej 14 maja zapewniał, że decyzja Amerykanów nie dotyczy Polski, a jest związana z „reorganizacją, którą prowadzi administracja amerykańska, Pentagon i wojska amerykańskie stacjonujące w Europie”. – Te zmiany mogą wpływać na rodzaj wojsk czy miejsce dyslokacji w Europie, ale te zmiany nie dotyczą zmniejszenia kontyngentu amerykańskiego w Polsce – tłumaczył.

Czytaj więcej

„Żołnierzy USA nie będzie w Polsce mniej”. Szef MON dementuje doniesienia

Tomasz Siemoniak: Jesteśmy pewni gwarancji amerykańskich, Donald Trump zawsze dobrze mówi o Polsce

O sprawę pytano w TVN24 Siemoniaka w kontekście tego, czy Polska – wobec takich zaskakujących decyzji Stanów Zjednoczonych (Pentagon jak dotąd oficjalnie nie poinformował o zmianie planów dotyczących 2. Brygadowej Grupy Bojowej) może być pewna amerykańskich gwarancji. 

Wszyscy widzą jak wielki wysiłek wykonujemy, jak rozbudowujemy armię, jakich zakupów dokonujemy w USA. Ameryka wie, że Polska w Europie wschodniej i środkowej jest filarem obrony NATO

Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych

- Jesteśmy pewni, gwarancje amerykańskie, które są fundamentem NATO od 1949 roku to nie tylko obecność żołnierzy amerykańskich. Pierwsi żołnierze amerykańscy pojawili się w Polsce w 2012 roku – 20 żołnierzy. I dla nas to było superważne, ze w ogóle są. Potem ta obecność się rozbudowywała. Oczywiście raz jest o parę tysięcy żołnierzy więcej, raz mniej. Mamy bazę antyrakietową w Redzikowie, to jest trwała, warta setki milion ów dolarów instalacja amerykańska, mamy różne struktury dowódcze amerykańskie, mamy amerykańskie gwarancje jądrowe i wreszcie mamy bardzo jednoznaczne deklaracje prezydenta Trumpa, który pytany przez dziennikarzy mówił: nie ma mowy o zmniejszeniu obecności wojskowej w Polsce – przekonywał Siemoniak, który we wspomnianym 2012 roku był ministrem obrony. 

- Jesteśmy zapewniani, że ta obecność amerykańska w Polsce się nie zmniejszy. ona przecież nie jest stała w sensie liczby – dodał nawiązując do faktu, że wojska amerykańskie są obecne w Polsce na zasadzie rotacyjnej (ich liczba waha się zazwyczaj od 8 do 10 tysięcy). Minister koordynator służb specjalnych powtórzył, że nie wątpi w gwarancje USA wobec Polski. 

- Prezydent Trump bardzo konsekwentnie zawsze dobrze mówi o Polsce – zauważył Siemoniak.

W kontekście niepokoju, jaki wywołała informacja przekazana przez amerykańskie media, nawiązując do informacji, że w nocy z 13 na 14 maja Kosiniak-Kamysz dzwonił do Karola Nawrockiego, Siemoniak ujawnił, że do niego wicepremier również dzwonił w nocy w tej sprawie. - Przejęliśmy się. Za to nam państwo płacą, abyśmy takimi rzeczami się przejmowali – podkreślił mówiąc, że powodem niepokoju była informacja jaka pierwotnie pojawiła się w mediach amerykańskich.  

Na koniec Siemoniak jeszcze raz podkreślił, że Polska może być pewna gwarancji USA. - Wszyscy widzą jak wielki wysiłek wykonujemy, jak rozbudowujemy armię, jakich zakupów dokonujemy w USA. Ameryka wie, że Polska w Europie wschodniej i środkowej jest filarem obrony NATO – mówił.