Wipler przekonywał, że ceny maksymalne są niepotrzebne, bo to „rząd ma pełną kontrolę nad tym, jakie są ceny na stacjach benzynowych przez to, że kontroluje Orlen”. - Nie potrzebuje żadnych specustaw. Orlen decyduje o tym, jaka jest cena i niepotrzebne są żadne ceny maksymalne – dodał wskazując, że Orlen jest dominującym dostawcą paliwa w hurcie.
Przemysław Wipler: Zatankowałem za 7,39 zł, okradziono mnie z 2 złotych
Jednocześnie poseł zauważył, że przy obniżaniu ceny paliwa zapomniano o najuboższych obywatelach, którzy mają przerobione samochody na gaz i tankują LPG. – LPG jest poza tymi szumnymi zmianami, więc można powiedzieć pominięto istotny segment. Ruchy na podatkach tylko na dieslu i tylko na benzynie, z pominięciem gazu LPG, to jest absurd. Chciano pomóc wszystkim, a pominięto tych najmniej zamożnych – stwierdził.
Czytaj więcej
Minister energii ogłosił po raz pierwszy ceny maksymalne paliw. To stawki, do których będą musiały dostosować się wszystkie stacje benzynowe w Polsce.
Jednocześnie, zdaniem posła Konfederacji, działania rządu były tu spóźnione. - Kilka tygodni rząd nie robił nic, ale zobaczył, że jest problem. Problem, o którym Polacy będą rozmawiali przy świątecznych stołach. Ten moment takiego przedświątecznego wzmożenia na populizm polityczny jest obserwowany w wielu wymiarach. I pan premier Donald Tusk zrozumiał, że wszyscy będą mówić, iż obiecywał paliwo po 5,20 zł (za litr). I nigdy go Polacy nie zobaczyli. Więc zaproponowano teraz specustawę, która pominęła LPG, wprowadziła absurdalne maksymalne ceny za paliwo – stwierdził.
Wipler ostrzegł przy tym, że jeśli ceny będą źle ustalone, to może się okazać, iż sprzedaż paliwa dla niektórych prowadzących stacje benzynowe przestanie być opłacalna. - Rozmawiam z moimi znajomymi, przyjaciółmi, którzy prowadzą stacje benzynowe i którzy nie prowadzą stacji Orlenu. I oni mówią: „Przemek, jeżeli ja nie mam marży na poziomie 40 groszy na litrze paliwa, to ja nie zarabiam, to moja stacja nie zarabia, muszę dokładać do biznesu. Więc jeżeli cena hurtowa Orlenu będzie na przykład 6 zł, a cena regulowana, to będzie 6,20 zł, to brakuje mi 20 groszy na litrze, A ja muszę zapłacić kierownikowi stacji, wszystkim pracownikom” – wyjaśnił.
Jest jasne, że my mamy jakieś swoje preferencje i jest jasne, że z każdym dniem rządu, który wprowadza ceny maksymalne, próbuje wprowadzać nowe podatki, nowe daniny publiczne, który ma coraz więcej skandali, jest trudniej z takim rządem, który świeżo rządził, planować wspólnie cztery lata rządzenia
Pytany o wyznaczony na wtorek poziom ceny maksymalnej paliwa (6,16 zł za litr benzyny 95) Wipler zwrócił uwagę, że w poniedziałek, dzień przed wejściem w życie cen maksymalnych, kupił litr benzyny 95 za 7,39 zł. W jego ocenie można powiedzieć, że został w związku z tym okradziony z 2 złotych dzisiejszą ceną paliwa w hurcie a ceną paliwa na stacji. - Rząd chce powstrzymać Orlen, żeby nas nie okradał, z 2 złotych marży, którą nalicza – ironizował Wipler podsumowując mechanizm ceny maksymalnej.
Przemysław Wipler nie wierzy, że PiS obniżyłby VAT na żywność do 0 proc., gdyby musiał spinać budżet
Wipler wskazuje przy tym inny sposób, w jaki rząd mógł wpłynąć na poziom cen. - Gdybym był premierem, albo gdybym miał wpływ na rząd, a nie był posłem opozycji, to bym zaprosił na kawę szefa UOKiK-u i zapytał: „Gdzie ty jesteś, człowieku?. Jeżeli wykorzystując pretekst, jakim jest wojna, monopolista krajowy, który nazywa się Orlen, łupi obywateli, gdzie ty jesteś? ”. I na taką samą kawę zaprosiłbym pana prezesa (Orlenu) i zapytałbym go, ile osób w Radzie Nadzorczej i na Walnym Zgromadzeniu popiera politykę łupienia Polaków w cenach paliwa i czy myśli, że ja i mój rząd wytrzymają taką sytuację, w której on tak będzie okradał Polaków? – wyjaśnił. - I nie byłaby potrzebna żadna ustawa. To nie jest żaden putinizm. To jest normalne wykorzystanie narzędzi właścicielskich. Chyba, że rząd jest bandą hipokrytycznych kłamców, którzy chcą ratować obywateli przez kilka tygodni pod pretekstem wojny brutalnie okradanych na każdym litrze paliwa – podsumował.
Pytany o propozycję Przemysława Czarnka, który zaproponował wprowadzenie zerowego VAT na żywność, Wipler wspominał jak w czasach, gdy był posłem klubu PiS, przed Wielkanocą w 2012 roku wraz z ówczesnym rzecznikiem PiS Adamem Hofmanem i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wpadli na pomysł ogłoszenia obniżki akcyzy, zniesienia opłaty paliwowej i obniżkę VAT-u na paliwo. - Później braliśmy udział w konferencji w ramach tej samej logiki, też jakoś przedświątecznie i też chyba przed Wielkanocą. To było VAT 0 proc. na ubranka dla dzieci – wspominał. Po czym dodał, że gdy PiS doszedł do władzy przez osiem lat ani nie obniżył VAT-u na paliwo czy ubranka dla dzieci, ani nawet nie obniżył podwyższonych przez poprzedni rząd Donalda Tuska podwyższonych do 8 i 23 proc. stawek podstawowych VAT. – Czy wprowadzą VAT 0 proc. na żywność? Będą o tym mówić, jeżeli będą mieć pewność, że nie będą musieli rządzić i nie będą musieli spiąć tego budżetu – odparł.
Przemysław Wipler o ewentualnej koalicji z KO: Z każdym dniem tego rządu jest o to trudniej. Ale pozostawiamy sobie opcję do końca
Wipler odniósł się też do sondażu SW Research dla rp.pl w którym Polacy proszeni o wybór między koalicją KO-Konfederacja, a koalicją PiS-Konfederacja-Konfederacja Korony Polskiej nieznacznie częściej (35,3 proc. wobec 32 proc.) wybierali tę pierwszą. W tym kontekście poseł Konfederacji był pytany, czy jest zadowolony z takich wyników, biorąc pod uwagę politykę jego ugrupowania, a zwłaszcza Nowej Nadziei Sławomira Mentzena, która nie wyklucza żadnej koalicji. - To jest jasne i oczywiste, że jeżeli chcemy wynegocjować jak najwięcej, musimy mieć wybór. My mamy swoje oczywiste preferencje. Wiemy, że pewne osoby, które kojarzą się z pewnymi działaniami czy postulatami, konkretne osoby są dla wyborców nieakceptowalne. W sumie nieakceptowalne są obaj liderzy obu tych bloków i Jarosław Kaczyński, i Donald Tusk – odparł i dodał, że jego formacja chce „odesłać obu tych liderów na emeryturę” po najbliższych wyborach.
Czytaj więcej
Sondaże wskazują, że bez Konfederacji stworzenie większościowego rządu może być niemożliwe. Polacy wybierając między dwiema wizjami – koalicją KO-K...
- Jest jasne, że my mamy jakieś swoje preferencje i jest jasne, że z każdym dniem rządu, który wprowadza ceny maksymalne, próbuje wprowadzać nowe podatki, nowe daniny publiczne, który ma coraz więcej skandali, jest trudniej z takim rządem, który świeżo rządził, planować wspólnie cztery lata rządzenia. Poza tym czymś, co bardzo obciąża obecnie rządzących, są bardzo złe relacje z panem prezydentem. Nie da się zmieniać Polski, nie da się reformować Polski, nie da się szukać oszczędności w sytuacji, w której to wszystko może wetować prezydent. A wetuje między innymi dlatego, że jest bardzo agresywnie i bardzo źle traktowany przez obecną większość rządzącą – zaznaczył.
- Ale nie zmienia to naszego strategicznego wyboru, żeby pozostawić sobie opcje do końca. Bo jeżeli jesteś bez alternatywy, musisz się na kogoś zgodzić, to twoja zdolność negocjacyjna osiągnięcia celów radykalnie się zmniejsza – zastrzegł.
Z drugiej strony Wipler zauważył, że – mimo jego osobistych bardzo dobrych relacji z Przemysławem Czarnkiem – wskazanie go jako kandydata na premiera przez Jarosława Kaczyńskiego to „pokazanie,że w przyszłym rządzie to Jarosław Kaczyński rozdawałby wciąż karty. - I nawet na poziomie symbolicznym to bardzo radykalnie utrudnia akceptację takiego kandydata – stwierdził. Wskazał także, że „dzielenie skóry na niedźwiedziu na kilkanaście miesięcy przed wyborami, gdy bardzo wiele może się zmienić, to jest wielki błąd”. - To jest błąd, który wiemy, że to się nie podoba wyborcom. Również naszym wyborcom. I nie będziemy robić żadnych przymiarek personalnych ani koalicyjnych, ani wskazywania, kto naszym zdaniem z Konfederacji powinien być kandydatem na premiera – zastrzegł.
Wipler mówił też, pytany o to czy PiS nie będzie próbował rozbić Konfederacji na Nową Nadzieję i Ruch Narodowy, że „mądrość kolegów” z Ruchu Narodowego, m.in. wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka polega na tym, że on „pamięta jak wygląda koalicja z Prawem i Sprawiedliwością i co się może stać, jak się jest w takiej koalicji”. - To samo mówi Sławomir Mentzen, wypominając to, co się stało z Lepperem, Giertychem, Gowinem, Ziobrą – wyliczał.
Jednocześnie Wipler wyraził przekonanie, że przed wyborami do Senatu powstanie tzw. pakt prezydencki – czyli wspólny blok kandydatów PiS, Konfederacji, ale i Konfederacji Korony Polskiej, który powstałby pod patronatem Karola Nawrockiego. - Ja jestem akurat osobą, która uważa, że tak będzie. Tak zwany pakt prezydencki, który będzie w kontrze zdroworozsądkowej do paktu senackiego (obecnej koalicji rządzącej – red.). I to nie będzie żaden prognostyk czy zapowiedź wspólnych rządów kogokolwiek z kimkolwiek, ale że to będzie na zasadzie win-win – dodał zwracając uwagę, że ordynacja większościowa w wyborach do Senatu przy zasadzie większości względnej wymusza powstawanie bloków koalicyjnych.