Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Ogłaszając dwa miesiące temu start w walce o najwyższy urząd w państwie, były gubernator Florydy Jeb Bush po kilku minutach z angielskiego przeszedł na hiszpański. Mówił prawie bez akcentu: to w znacznym stopniu zasługa jego żony, Kolumbijki Columbii Bush. Syn i brat amerykańskich prezydentów z powodzeniem mógł więc przekonać do swojej kandydatury amerykańskich Latynosów.
Ale dziś z 13-proc. poparciem Bush jest w walce o republikańską nominację daleko w tyle za ekscentrycznym potentatem na rynku nieruchomości Donaldem Trumpem. Ten, jak wynika z najnowszego sondażu CNN, może liczyć w tych prawyborach na 24-procentowe poparcie. I pozostaje absolutnym faworytem.
Tyle że aby zdobyć Biały Dom, Trump będzie musiał zyskać przychylność nie tylko republikanów, ale także większości liczącej już 56 mln osób (18 proc. społeczeństwa) wspólnoty latynoskiej. Waszyngtoński instytut Pew wykazał na przykładzie Florydy, jak dzięki latynoskim głosom Barack Obama dwukrotnie zdobył prezydenturę. Okazuje się bowiem, że w tym stanie Latynosi ostatni raz głosowali na republikanów w 2004 r. Wówczas poparli George'a W. Busha przede wszystkim ze względu na twardą politykę republikanów wobec reżimu Castro, który wielu z nich wygnał z Kuby.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: