Danny Danon, ambasador Izraela przy ONZ, poparł plany prezydenta Donalda Trumpa dotyczące przejęcia kontroli nad Gazą przez Stany Zjednoczone. Nie uważa jednak, że Palestyńczycy powinni być siłą usuwani z tego terenu.
- Myślę, że wszyscy zgadzamy się, że powinno to wymagać zgody — zgody ludzi na opuszczenie miejsca, w którym mieszkają, i zgody innych krajów na ich przyjęcie - powiedział Danon w środę w CNN.
Świat krytykuje wizję Donalda Trumpa
Pomysł amerykańskiego prezydenta został już skrytykowany przez świat arabski. Ministerstwo spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej niedawno poinformowało, że ostrzegło Stany Zjednoczone o prawach Palestyńczyków i powtórzyło, że propozycja ta postawiłaby pod znakiem zapytania wszelkie przyszłe stosunki dyplomatyczne z Izraelem.
Czytaj więcej
Amerykański prezydent zszokował wszystkich. Tym razem planem przejęcia Strefy Gazy pod kontrolę USA i wysiedleniem ludności palestyńskiej .
Inne kraje arabskie, takie jak Jordania i Egipt, stanowczo odrzuciły wcześniejsze próby Trumpa dotyczące relokacji mieszkańców Gazy.
Amerykańscy kongresmeni z Partii Demokratycznej pomysł Donalda Trumpa nazywają„chorym”, jak określił go Chris Murphy, albo wręcz "czystką etniczną" - takiego określenia użył senator Chris Van Hollen.
Ambasador Izraela przy ONZ nie wyklucza ponownego ataku na Gazę
Chociaż Danon nie zna sposobu, w jaki Donald Trump miałby wprowadzić swój plan w życie, powiedział, że Palestyńczycy są „skazani na pozostanie tam, gdzie są”, jeśli nie pojawią się inne propozycje, ponieważ Izrael nie pozwoli Hamasowi utrzymać władzy w Gazie.
- Jeśli Hamas tam zostanie, to tylko kwestia czasu, kiedy znów będziemy musieli zaatakować Gazę -powiedział ambasador.