Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
W Stanach Zjednoczonych w debacie ważniejsze od dźwięku, treści jest obraz, wrażenie. Donald Trump jest charyzmatyczny, emanuje silną osobowością, to przywódca. Kamala Harris ciągle się podśmiewała, wydawała się drwić ze swojego oponenta. To była młoda kobieta, która świetnie się bawi, ale nie ma zbyt wiele cech prezydenckich – mówi „Rzeczpospolitej” Guy Sorman, wybitny amerykańsko-francuski publicysta.
Nikt. Z perspektywy Europy popełniamy błąd, sądząc, że tu liczy się to, co zostało powiedziane przez oboje kandydatów. I wtedy faktycznie, wyrok jest jasny. Z jednej strony mamy Trumpa, który zupełnie odleciał, który mówi o migrantach jedzących koty; który stawia Viktora Orbána w roli najważniejszego polityka Zachodu i który twierdzi, że gdyby pozostał w 2020 roku prezydentem, zapobiegłby wojnie w Ukrainie. To jest stek kłamstw, czysta fikcji. Naprzeciw jest Harris – ułożona, precyzyjna, konkretna. Jak choćby wtedy, gdy odpowiadając na zarzuty Trumpa, iż porzuci Izrael, mówi o klasycznym planie pokojowym prowadzącym do powstania dwóch państw. Albo kiedy zapowiada, że jako prezydent będzie służyła Amerykanom, podczas gdy jej oponent myśli wyłącznie o sobie. Co prawda Harris nie ujawniła wiele o swoim programie, bo skoncentrowała się na atakowaniu Trumpa, ale zasadniczo zachowała się jak polityk europejski, który mówi rzeczy proste, jasne, łatwe do zrozumienia dla każdego. Bez alternatywnej rzeczywistości. Tyle że w Ameryce liczy się co innego.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: