Według pierwszych wyników Fidesz z poparciem niespełna 44 proc. wyborców miałby w Parlamencie Europejskim jedynie 11 przedstawicieli, co oznaczałoby poważny spadek w porównaniu do poprzedniej kadencji, gdy dysponował 14 mandatami. I spadek poparcia — od poprzednich wyborów w 2019 roku o prawie 9 pkt. proc.
Znajdująca się na drugim miejscu partia Tisza, której liderem jest zagorzały krytyk rządu Orbána Peter Magyar, mogłaby wysłać do Brukseli 7 polityków — zyskała poparcie 31,7 proc. wyborców, co jest sensacją zważywszy na fakt, że zaledwie od kilku miesięcy jest aktywna na węgierskiej scenie politycznej.
Koalicja Demokratyczna w sojuszu z partią Dialog i Węgierską Partią Socjalistyczną uzyskała poparcie na poziomie 8,23 proc., zapewniając sobie dwa mandaty,
Skrajnie prawicowa partia Mi Hazánk (Ruch Naszej Ojczyzny), uzyskała 6,82 proc. głosów, co daje jej jeden mandat.
Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach (3,37proc.) i centrowy Ruch Momentum (3,17proc.) nie będą miały swoich przedstawicieli w PE.
Rekord frekwencji w wyborach na Węgrzech
Wstępne wyniki wykazały, że w wyborach uczestniczyło ponad 56 proc. uprawnionych, co stanowi rekord frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego na Węgrzech.
Choć Fidesz dominuje w węgierskiej polityce od 2010 roku, wielu jest głęboko niezadowolonych ze sposobu, w jaki rządzi krajem. Głęboki kryzys gospodarczy i niedawna seria skandali z udziałem polityków Fideszu wstrząsnęły partią, która jako główny punkt swojego programu głosi obronę wartości rodzinnych i chrześcijańskich.
Czytaj więcej
Viktor Orbán nie zabije mnie. Wie, że to by wywołało rewolucję – uważa nowy lider węgierskiej opozycji Peter Magyar.
Czynniki te doprowadziły do wyłonienia się jednego z najgroźniejszych pretendentów, z jakimi Orbán kiedykolwiek się mierzył, Pétera Magyara, który w lutym zerwał z partią Orbána i w ciągu kilku miesięcy stworzył najsilniejszą partię opozycyjną na Węgrzech.
Dzień przed wyborami w stolicy Węgier Budapeszcie dziesiątki tysięcy ludzi wyszło na ulice, aby poprzeć przeciwnika premiera Orbána. Marsz był zaledwie ostatnim z kilku dużych wieców zorganizowanych przez Magyara.