"Nic nie wskazuje na to, żeby ujawniona instalacja miała służyć do nieuprawnionego pozyskiwania danych” - wynika z ustaleń ABW, które cytuje RMF FM.
„Podsłuch” w sali śląskiego urzędu wojewódzkiego był urządzeniem do zdalnej komunikacji?
ABW przekazała już dokumenty i dowody zebrane w sprawie urządzenia znalezionego w śląskim urzędzie wojewódzkim prokuraturze w Katowicach. W prokuraturze zarejestrowano sprawę na podstawie przepisów mówiących o "bezprawnym uzyskiwaniu informacji".
Czytaj więcej
Pojawiają się nowe fakty ws. urządzenia znalezionego przez funkcjonariuszy służb w sali w Katowicach, w której miał obradować rząd. Informacje na t...
Prokuratura zwróciła się z pismem do Urzędu Wojewódzkiego z pytaniem, czy skieruje ono zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jednak już wcześniej urzędnicy przekonywali, że urządzenie znajduje się w sali od dawna i przeznaczone było do zdalnej komunikacji.
Alicja Waliszewska, rzeczniczka wojewody śląskiego mówiła w rozmowie z RMF FM, że "to urządzenie, które służyło do komunikacji między oddalonymi od siebie pomieszczeniami". Zamontować miał je pracownik, który przeszedł już na emeryturę.
Nic nie wskazuje na to, żeby ujawniona instalacja miała służyć do nieuprawnionego pozyskiwania danych
Dlaczego rząd Donalda Tuska obradował w Katowicach?
O wykryciu urządzenia, które mogło być aparaturą podsłuchową, poinformował 7 maja w serwisie X Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.
„Służba Ochrony Państwa we współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego wykryła i zdemontowała urządzenia mogące służyć do podsłuchu w sali gdzie dziś w Katowicach ma odbyć się posiedzenie Rady Ministrów” - pisał wówczas. Urządzenie wykryto w czasie rutynowego sprawdzania pomieszczenia, w którym miał obradować rząd.
7 maja rząd obradował w Katowicach ze względu m.in. na wystąpienie Donalda Tuska wraz z Ursulą von der Leyen na Europejskim Kongresie Gospodarczym.