Donald Trump, na wiecu w Karolinie Południowej w lutym br. relacjonował swoją rozmowę z przywódcą „jednego z dużych państw NATO”, który pytał go, czy USA broniłyby przed Rosją członka Sojuszu, który nie wydaje odpowiednio wiele na obronność. Trump miał odpowiedzieć, że nie tylko nie broniłby takiego sojusznika, ale nawet „zachęcałby Rosję, by robiła to co chce” z krajami, które nie wydają odpowiednio wiele na obronność. — Trzeba płacić — podkreślił.
Kilka dni później doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa w rozmowie z Reuterem mówił, że kraje nie płacące co najmniej 2 proc. PKB na obronność mogłyby być wyłączone z gwarancji, jakie daje artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego mówiący o solidarnej obronie sojuszników z NATO.
Gen. Roman Polko: Zapowiedzi Donalda Trumpa — zimny prysznic dla Europy
— Nie mam takich obaw, jak wielu, przed przejęciem przywództwa w Stanach Zjednoczonych przez Donalda Trumpa, bo Stany Zjednoczone to nie Korea Północna i nawet prezydent nie jest w stanie sam kreować polityki, która zaprzeczałaby wartościom, które stanowią podstawę funkcjonowania tego państwa — ocenił w programie „Newsroom” WP gen. Roman Polko, nawiązując jednocześnie do środowego spotkania z Trumpem prezydenta RP Andrzeja Dudy. Były dowódca GROM zastrzegł przy tym, że „to, co w tej chwili należy robić, to docierać do emocji, docierać do demokratycznych społeczeństw, które potrafią wywrzeć odpowiedni nacisk na swoich przywódców, żeby realizowali tę politykę, która z punktu widzenia wartości Zachodu jest oczywista - politykę wspierania Ukrainy”.
Czytaj więcej
- Jeżeli ktoś nie będzie płacił w NATO co najmniej 2 proc. PKB, do czego się zobowiązał, na zbrojenia, to niech nie liczy na rychłą i pewną obronę...
Dopytywany, czy realizacja zapowiedzi Trumpa, w przypadku jego wygranej w wyborach w USA, nie byłaby rodzajem „zimnego prysznica” dla Europy, emerytowany wojskowy zauważył, że „ten zimny prysznic już jest”.
— Europa rzeczywiście przez wiele lat popełniała błędy. Po pierwsze, budowa europejskiej armii zawsze była na papierze i tak naprawdę nic nie zrealizowano. (...) Druga rzecz, Europa w końcu zdecydowała zbudować taką „żelazną kopułę”, ale tak naprawdę tarczę antyrakietową wielosystemową - bo też to są systemy, które mają sięgać do dwóch tysięcy kilometrów — tłumaczył.
Czytaj więcej
Europejska tarcza antyrakietowa stała się elementem politycznej młócki, a przecież bezpieczeństwo państwa miało być z niej wyłączone.
— Także Europa rzeczywiście też mam nadzieję, że skuteczniej odbudowuje ten przemysł zbrojeniowy, czy uruchamia ten przemysł zbrojeniowy, który tak naprawdę został odsunięty gdzieś na bok, bo przecież mieliśmy żyć bezpiecznym świecie, a Putin miał być partnerem, a nie agresorem — powiedział gen. Roman Polko.