Trelę pytano o to jaką ocenę wystawiłby rządowi po 100 dniach pracy.
- Wystawiam piątkę - odparł.
Tomasz Trela pytany o największą porażkę rządu Donalda Tuska. „To nie była porażka rządu”
Dopytywany o tak wysoką ocenę stwierdził, że wystawia ją "dlatego, że po pierwsze wspieram ten rząd, po drugiej jest to jego rząd, a po trzecie realizuje to, do czego się zobowiązał".
- Może nie wszystko zostało zrealizowane, natomiast inna jakość, inny sposób zarządzania są widoczne. Zbieram te sygnały od obywateli — dodał.
Czytaj więcej
Słysząc o niektórych z nich wiedziałem od początku, że są to obietnice na wyrost i że nie da się ich szybko zrealizować - mówił w rozmowie z RMF FM...
Co było największym sukcesem rządu Donalda Tuska w ciągu pierwszych 100 dni?
- Ja uważam, że największym sukcesem są podwyżki dla sfery budżetowej, bo to jest dowieziony temat, drugim sukcesem jest 600 mld (złotych — red.) odblokowane z UE, trzecim jest in vitro — wyliczał.
A co było porażką rządu?
- Największą porażką dla mnie, osobiście, jest to, że przez 100 dni nie rozpoczęliśmy poważnej pracy nad liberalizacją prawa aborcyjnego. To jest porażka nie rządu, tylko to jest porażka większości parlamentarnej. Rząd nie zobowiązał się do przygotowania tego projektu, ale parlament zobowiązał się, że zacznie nad tym pracować - stwierdził.
Może nie wszystko zostało zrealizowane, natomiast inna jakość, inny sposób zarządzania są widoczne
Posła Nowej Lewicy pytano też o protest rolników i o rozrzuceniu pięciu ton obornika przed domem rodziców marszałka Sejmu, Szymona Hołowni, na Podlasiu.
- Powiem panu bardzo szczerze: to jest dziadostwo. W tej sprawie jestem solidarny z panem marszałkiem dlatego, że rodzina, bliscy, to jest świętość. Mam nadzieję, że policja bardzo szybko podejmie stosowne działania i że będą efekty tej sprawy — odparł.
Tomasz Trela: Szymon Hołownia się pogubił i brnie. Będzie miał kłopoty
Jednocześnie Trela nie krył, że ma do Hołowni pretensje o opóźnianie procedowania projektów liberalizujących przepisy aborcyjne w Polsce. Posła Nowej Lewicy pytano czy Hołownia, jego zdaniem, „dealuje” (układa się) z Konfederacją.
Czytaj więcej
Donald Tusk zapowiada przyspieszenie, PiS – wizyty w ministerstwach i poszukiwanie zapowiadanych 100 konkretów. Przed piątkiem jednak, gdy mija 100...
- Według mnie trochę tak. Wczoraj było pierwsze czytanie projektu Konfederacji w sprawie kwoty wolnej od podatku, a prawa kobiet cały czas czekają. Jak tutaj pan (Przemysław) Wipler robi sobie kampanię wyborczą kandydując w wyborach na prezydenta Warszawy, to można to zrobić. Ale już do kobiet się odwracamy plecami. Nie podoba mi się to, co robi marszałek Hołownia w tym zakresie — stwierdził.
Wczoraj było pierwsze czytanie projektu Konfederacji w sprawie kwoty wolnej od podatku, a prawa kobiet cały czas czekają.
- Zwłaszcza że trzy dni temu pan (Przemysław) Wipler powiedział bardzo dziwne słowa dla mnie: że on dopuszcza taką możliwość, że gdyby był rząd mniejszościowy i Trzecia Droga odgrywałaby w nim rolę dominującą, to oni jako Konfederacja są w stanie taki rząd poprzeć. I następnego dnia jest debata na temat projektu ustawy Konfederacji. Ja w takie zbiegi okoliczności w polityce nie wierzę - dodał.
- Ja uważam, że Szymon Hołownia mocno pogubił się w sprawie praw kobiet i dziś robi błędy. Robi błędy, bo nie potrafi przyznać się do błędu, brnie cały czas w to — podsumował marszałek Sejmu.
A czy Trela, gdyby miał taką możliwość, znów zagłosowałby za Hołownią jako kandydatem na marszałka Sejmu?
- Dzisiaj, gdyby było to głosowanie, poważnie bym się na tym zastanowił. Musiałby mnie mocno przekonywać mój klub parlamentarny, żebym to zrobił - odparł.
- Jeśli Szymon Hołownia dalej będzie kręcił, dalej będzie się motał, to będzie miał kłopoty — stwierdził też.