Reklama

Jacek Sasin przed komisją śledczą. Dariusz Joński nie pozwala mu na swobodną wypowiedź

Pan się obawia tego, co mógłbym powiedzieć, dlatego nie dopuszcza mnie pan do głosu - mówił przed komisją śledczą badającą sprawę tzw. wyborów kopertowych były wicepremier, Jacek Sasin, po tym jak przewodniczący Dariusz Joński nie pozwolił mu na swobodną wypowiedź.
Jacek Sasin

Jacek Sasin

Foto: PAP

arb

Sasin był na początku posiedzenia komisji zapytany czy chce skorzystać z prawa swobodnej wypowiedzi w sprawie będącej przedmiotem badań komisji. Były wicepremier zadeklarował, że chce skorzystać z tego prawa — w tym momencie przewodniczący komisji, Dariusz Joński ogłosił, że oddala ten wniosek.

Reklama
Reklama

Dariusz Joński: Świadek jest po to, aby odpowiadać na pytania

Sasin pytany czy odwołuje się od tej decyzji poprosił o uzasadnienie tego wniosku. - Wnosząc o uchylenie swobodnej odpowiedzi, słuchając świadków m.in. których słuchaliśmy z Ministerstwa Aktyw.ów Państwowych mam prawo zgłaszać taki wniosek. Świadek jest po to przede wszystkim, aby odpowiadać na pytania posłów, a nie po to, aby tu przedstawiali, bądź odczytywali swoje zeznania — odparł Joński.

Czytaj więcej

Joński: Biegli sprawdzą stan zdrowia Mariusza Kamińskiego i Zbigniewa Ziobry

- Czy składa pan odwołanie? - pytał Sasina Joński.

Reklama
Reklama

- Panie przewodniczący, pana decyzja pozbawia mnie prawa, które mam zagwarantowane ustawowo. Kodeks postępowania karnego daje mi prawo do takiej (wypowiedzi) - odparł były wicepremier.

- Ja literalnie posługuję się ustawą o komisji śledczej, która daje taką możliwość - mówił o swojej decyzji Joński. - Nie pozwolę by to były jakieś tyrady czytane z kartek - dodał.

Jacek Sasin do Dariusza Jońskiego: Pan pozbawia mnie prawa ustawowego

- Pan w sposób niedopuszczalny pozbawia mnie prawa ustawowego, które mam — kontynuował Sasin dodając, że „chce skorzystać ze swojego prawa do swobodnej wypowiedzi”.

- Pan się obawia tego, co mógłbym powiedzieć, dlatego nie dopuszcza mnie pan do głosu — dodał.

Ostatecznie Sasin odwołał się od decyzji Jońskiego. Przewodniczący komisji zarządził głosowanie w którym odwołanie zostało odrzucone.

Podczas wcześniejszego przesłuchania Artura Sobonia, byłego wiceministra aktywów państwowych przed komisją śledczą, po wygłoszeniu przez niego swobodnej wypowiedzi Soboń w czasie odpowiadania na pytania niemal w każdym przypadku mówił, że to, co mógłby powiedzieć w tej sprawie, zawarł w swojej swobodnej wypowiedzi.

Reklama
Reklama

Jacek Sasin: Wybory korespondencyjne? Posiadłem informację, że ideę przedstawił Bielan

Sasin był następnie pytany przez Jońskiego kto wpadł na pomysł, by wybory prezydenckie w 2020 roku przeprowadzić w sposób korespondencyjny.

- To pytanie jest pytaniem złożonym. Dochodzenie do tego miało wiele etapów — odparł.

Następnie Sasin mówił o ustawie z 31 marca 2020 roku, która wprowadziła zasadę głosowania korespondencyjnego „dla ok. 10 mln wyborców — osób powyżej 60. roku życia oraz osób pozostających w kwarantannie”. - Kiedy była głosowana w Sejmie większość głosujących ją poparło, w tym posłowie ówczesnej opozycji, w tym pan — dodał Sasin.

- Moje pytanie brzmi: kto pana zdaniem wymyślił wybory korespondencyjne — przerwał mu Joński.

- Twórcy ustawy z 31 marca 2020 roku zaproponowali przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych w związku z epidemią koronawirusa. Ustawodawca taką decyzję podjął, że przynajmniej w stosunku do 10 mln osób głosowanie korespondencyjne powinno mieć miejsce — odparł.

- Była potrzeba, aby rozszerzyć katalog osób, które będą głosowały korespondencyjnie — dodał podkreślając, że koronawirusem zakażały się nie tylko osoby powyżej 60. roku życia.

Reklama
Reklama

- Choć ja nie usłyszałem tego od posła Bielana, posiadłem informację, że on taką ideę przedstawił, odnosząc się do już obowiązującej ustawy z 31 marca, po drugie do rozwiązań, które miały miejsce w tym czasie za granicą, w tym w RFN — stwierdził następnie.

Jacek Sasin o drukowaniu pakietów wyborczych przez PWPW: Decyzję wydał premier Morawiecki

Sasin był pytany na czyje zlecenie Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych drukowała pakiety wyborcze przed wyborami zaplanowanymi na 10 maja.

- Opierała się na decyzji prezesa Rady Ministrów, która nakazała PWPW i Poczcie Polskiej podjęcie przygotowań do przeprowadzenia wyborów w związku z tym, że proces legislacyjny ustawy z 6 kwietnia przedłużał się poprzez obstrukcję senacką. Żeby wybory mogły się odbyć w terminie wyznaczonym przez marszałka Sejmu odbyć, przygotowania musiały być podjęte odpowiednio wcześniej. Kierując się odpowiedzialnością za państwo i przeprowadzenie tych wyborów pan premier Morawiecki taką decyzję dla instytucji wskazanych wydał - odparł.

- Prezes Rady Ministrów nakazał podjęcie przygotowań do wyborów korespondencyjnych zanim ustawa z 6 kwietnia wejdzie w życie — dodał.

Dariusz Joński przypomniał wówczas, że na podstawie obowiązujących wówczas przepisów Kodeksu wyborczego to PKW powinna zarządzać i odpowiadać za druk kart do głosowania.

Reklama
Reklama

- Druk kart wyborczych był prowadzony przez PWPW na podstawie decyzji pana premiera — powtórzył Sasin.

Dopytywany Sasin powtórzył, że decyzje o tym, by organizację wyborów przeprowadziła Poczta Polska, a PWPW wydrukowała karty wyborcze, zostały podjęte przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Polityka
Wybory na szefów KO w regionach. Znamy częściowe wyniki
Polityka
Radosław Sikorski skomentował wybór Przemysława Czarnka
Polityka
Wrócą czasy Lex Czarnek – opresji i niskich pensji? Nikt tak nie zna Przemysława Czarnka jak nauczyciele
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama