Łukaszenka nie odda władzy. Białoruskiego dyktatora nic do tego nie zmusza

W tym roku Aleksander Łukaszenka obchodzi 30-lecie swoich rządów. A już rozpoczął przygotowania do siódmej kadencji.

Publikacja: 07.01.2024 14:05

Łukaszenka nie odda władzy. Białoruskiego dyktatora nic do tego nie zmusza

Foto: president.gov.by

Urzędujący od 1994 roku dyktator ostatnio podpisał przeforsowane wcześniej zmiany w konstytucji dotyczące prezydenta. Zgodnie z nowelizacją były prezydent nie tylko zachowa cały swój majątek, ale też ochronę osobistą wraz z jedną z rezydencji państwowych. Państwo pokryje też koszty pogrzebu byłego prezydenta. Najciekawsze jest zaś to, że były przywódca kraju wraz z członkami swojej rodziny otrzymuje całkowitą nietykalność i nie może być rozliczany za czyny popełnione w czasie swojego urzędowania.

Kto odpowie za zabójstwa opozycjonistów na Białorusi?

Dla Łukaszenki to ma znaczenie. Bo w latach 1999-2000 na Białorusi porywano i mordowano przeciwników jego reżimu a zwłok nigdy nie odnaleziono. Chodzi o byłego szefa MSW gen. Juryja Zacharankę, byłego szefa Centralnej Komisji Wyborczej Wiktara Hanczara, biznesmena Anatola Krasouskiego oraz dziennikarza Dzmitra Zawadzkiego.

I to nie wszystko. Za rządów Łukaszenki zginęło co najmniej dalszych kilkanaście osób. Niektórych znaleziono powieszonymi (Aleh Biabienin, Mikita Kriwcou), a niektórzy zostali zabici (Aleksander Tarajkouski, Raman Bandarenka) przez białoruskich mundurowych w trakcie i po powyborczych protestach w 2020 roku. A są też tacy, którzy dzisiaj tracą swoje zdrowie w białoruskich łagrach, gdzie znajduje się niemal 1500 więźniów reżimu. Andrzej Poczobut, Paweł Siewiaryniec, Zmicer Daszkiewicz, Mikoła Statkiewicz, Siarhej Cichanouski i wielu innych dysydentów niegdyś upomną się o ukradzione przez dyktaturę lata życia. Zmieniając prawo Łukaszenka liczy na to, że nikt nie będzie go za to rozliczał, nawet jeżeli opuści fotel prezydencki.

Ale tego, jak na razie, robić nie zamierza.

Czytaj więcej

Swiatłana Cichanouska: Bez Moskwy Łukaszenko upadnie

Przygotowania do „wyborów” w 2025 roku już ruszyły

Wręcz przeciwnie. Kilka dni temu białoruski dyktator wprost zasugerował, że będzie ubiegał się o kolejną, już siódmą kadencję podczas przyszłych wyborów prezydenckich (latem 2025 roku). Nie przyjmuje się tym, że od sfałszowanych w 2020 roku wyborów przywódcy zachodni ignorują Mińsk i spotykają się z jego ówczesną rywalką Swiatłaną Cichanouską, przebywającą od ponad trzech lat na Litwie.

- Lekko nie będzie, zwłaszcza w tym roku. Nie dlatego, że obecny prezydent i dalej chce być prezydentem. Nie dlatego, że ktoś czegoś chce. Powinniśmy ludziom udowodnić, że uczciwie i szczerze pracowaliśmy przez te lata – mówił ostatnio Łukaszenka podczas narady. Swoim podwładnym polecił też, by przekonali Białorusinów, że "nie będą mieli lepszych" rządzących. Nie wygląda też na to, by dyktator przyjmował się nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi i samorządowymi (odbędą się w lutym), wynik których na Białorusi od lat jest regulowany odgórnie.

Nie warto też spodziewać się, że władze w Mińsku w najbliższym czasie pójdą drogą Kazachstanu i przeprowadzą tzw. tranzyt władzy. Chociażby dlatego, że scenariusz ten się nie sprawdził w samym Kazachstanie i zarządzanie krajem przez Nursułtana Nazarbajewa z „tylnego fotela” (z Rady Bezpieczeństwa) zakończyło się masowymi zamieszkami w styczniu 2022 roku. Były prezydent stracił tam już wszystkie tytuły i postawione za życia pomniki. Łukaszenka takiego losu chce uniknąć.

Czytaj więcej

Witold Jurasz: Politykę wschodnią oddano dyletantom

Białoruś: Lepiej niż w Mołdawii czy Ukrainie. Emerytura większa niż w Rosji

Sytuacja gospodarcza nie zmusza Łukaszenkę do odejścia, a zastraszonych represjami Białorusinów do wyjścia na ulice. Mimo, że od ponad 3 lat kraj jest obciążany co raz to nowymi sankcjami Zachodu, najpierw z powodu represji i uziemienia pasażerskiego samolotu w maju 2021 roku, a później z powodu współudziału Łukaszenki w rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie (umożliwił przejście rosyjskiej armii i udostępnił infrastrukturę). Tymczasem z danych MFW wynika, że w tym roku gospodarka kraju odnotuje 1,6-procentowy wzrost, a inflacja konsumencka wyniesie 4,7 proc. Dane te pokazują też (uwzględniając parytet siły nabywczej), że sytuacja tam jest znacznie lepsza niż np. w aspirującej do UE Mołdawii (czy w ogarniętej wojną Ukrainie) i o wiele lepsza niż w wielu innych państwach byłego ZSRR (takich jak np. Armenia, Kirgizja czy Uzbekistan).

Co więcej, w tym roku średnia emerytura na Białorusi (równowartość 230 dolarów) wyprzedziła średnią emeryturę w Rosji (równowartość 215 dol.). To nic, w porównaniu z Polską czy państwami bałtyckimi, ale pokazuje jednak, że stan objętej sankcjami gospodarki Łukaszenki wcale nie jest tragiczny. Nie bez pomocy Rosji, która pod koniec roku odroczyła dyktatorowi spłatę rat kredytów na ponad 5 lat (obecnie dług Mińska przed Moskwą w wynosi ponad 10,5 mld dolarów). Wspierają Łukaszenkę też Chiny, które stały się drugim po Rosji największym kredytodawcą Białorusi (ponad 4 mld dolarów).

Polityka
Izrael musi odpowiedzieć na atak Iranu. Netanjahu już to zapowiada
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Iran zajął statek towarowy w Cieśninie Ormuz. Izrael grozi konsekwencjami
Polityka
Niemiecka prasa o decyzji Sejmu: mały krok do liberalizacji aborcji
Polityka
Mateusz Morawiecki popiera powrót do kompromisu aborcyjnego. „Nie jestem naiwny”
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Obelgi, groźby i ataki. Samorządowcy rezygnują z polityki