Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Rosjanie mieli w ciągu tygodnia stracić na Ukrainie 7 250 żołnierzy.
Niezależne białoruskie media poinformowały w poniedziałek, że w domu opozycjonisty w Bersztach (obwód grodzieński) przeprowadzono rewizję. W sieci pojawiło się też zdjęcie zaplombowanych drzwi. Weteran białoruskiej opozycji demokratycznej i rywal Aleksandra Łukaszenki w wyborach z 2006 roku dwa lata temu wyjechał z kraju do Polski w obawie przed represjami.
Aleksandr Milinkiewicz siedział w areszcie po wyborach z 2006 roku
- W domu odbyła się rewizja z udziałem świadków. W Bersztach jest dużo moich krewnych. Dowiedziałem się, że taka sytuacja miała miejsce, ale nic poza tym mi nie wiadomo. Nie wiem czego szukali i czy coś wynieśli z domu. Nie wiadomo nawet, kto dokładnie przeprowadzał rewizję. Ludzie są zastraszani – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksander Milinkiewicz.
Milinkiewicz twierdzi, że reżim po sfałszowanych w 2020 roku wyborach prezydenckich nie wytaczał mu żadnych spraw karnych. A po raz ostatni stawiano mu zarzuty, gdy był aresztowany po wyborach w 2006 roku. Wówczas był kandydatem zjednoczonej opozycji w wyborach prezydenckich, po których doszło do brutalnego stłumienia protestów i utworzonego przez protestujących namiotowego miasteczka w centrum Mińska. Milinkiewicz spędził wtedy w areszcie piętnaście dni. Później (w latach 2006-2016) stał na czele opozycyjnego Ruchu za Wolność.
Czym zajmuje się w Polsce Aleksandr Milinkiewicz?
Od kilku lat Aleksander Milinkiewicz nie uczestniczy w życiu politycznym kraju i skupia się na działalności edukacyjnej i kulturalnej. W obawie przez rozkręcającymi się w kraju Łukaszenki represjami wraz z rodziną jesienią 2021 roku wyjechał do Polski.
W Warszawie jest kanclerzem Wolnego Uniwersytetu Białoruskiego, który we współpracy z wieloma polskimi i zagranicznymi uczelniami (z m.in. Uniwersytetem Warszawskim i Uniwersytetem Wrocławskim) prowadzi niemal 30 różnego rodzaju programów edukacyjnych (nauka zdalna). Kształci rodaków, którzy chcą zdobyć niedostępną w reżimowych uczelniach wiedzę. Jednocześnie jest doradcą ds. integracji europejskiej przebywającej w Wilnie liderki wolnej Białorusi Swiatłany Cichanouskiej.
- Na Białorusi nic się nie zmienia, sytuacja tylko się pogarsza. Reżim coraz bardziej dokręca śrubę. Uderza w obywateli, ale też w Polskę – mówi Milinkiewicz.
KGB straszy Aleksandra Łukaszenkę Polską
Na nic się nie zdały deklaracje Łukaszenki, który przed polskimi wyborami parlamentarnymi mówił o potrzebie “odbudowy relacji dobrosąsiedzkich” z Polską. Kilka dni temu szef białoruskiego KGB Iwan Tertel opowiadał w rządowych mediach, że w Polsce istnieją chorągwie, które jakoby „przygotowują się do zajęcia obiektów i dokonywania zamachów terrorystycznych na Białorusi”. Ostrzegał też Warszawę przed prowokacjami i przypominał II wojnę światową. Tuż po tym podczas jednej z narad Łukaszenko stwierdził, że obce służby już przerzucają na Białoruś „agentów-terrorystów”.
Czytaj więcej
Iwan Tertel, szef białoruskiego KGB (Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego) oświadczył, że w Polsce istnieją tzw. chorągwie (w oryginale - хоругвей),...
- Iwan Tertel, mimo że z pochodzenia jest Polakiem (urodził się na Grodzieńszczyźnie w katolickiej rodzinie, w młodości używał imienia Jan — red.), jest człowiekiem mocno sowieckim i związanym z rosyjską FSB. Tacy ludzie noszą Łukaszence raporty i przekonują, że ktoś chce go zabić i obalić. Wymyślają te rzeczy, a to odbija się na jego stanie psychicznym. Dyktator nie myśli już samodzielnie, bo nie ma niezależnych źródeł informacji – uważa Milinkiewicz.