Marek Kozubal: Nuklearny szantaż Rosji rękami Łukaszenki, czyli dlaczego chcemy broni atomowej

Polska apeluje o wpuszczenia nas do natowskiego programu Nuclear Sharing. Dlaczego jest to ważne dla naszego bezpieczeństwa? Co grozi nam ze strony reżimu Łukaszenki z Białorusi?

Publikacja: 19.09.2023 18:25

Generał Rajmund Andrzejczak

Generał Rajmund Andrzejczak

Foto: MON

Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Rajmund Andrzejczak występując na konferencji w Karpaczu powiedział, że reakcja NATO na rosyjskie groźby nuklearne, w tym zapowiedzi dyslokacji ładunków jądrowych na Białoruś jest zbyt słaba. Porównał Rosję do gangstera przynoszącego broń do stołu i powiedział, że Zachód dla porównania przybywa nieuzbrojony w koszuli panama: „Wygląda na to, że mamy do czynienia z gangsterami, szalonymi złymi chłopcami. Wszyscy poszli do parku palić cygara, gangsterzy kładą broń na stole, a my jesteśmy w koszulkach panama i mówimy: „Cóż, mam broń, ale zostawiłem swoją w domu, a moja żona nie lubi tego słowa”.

Generał Rajmund Andrzejczak o zagrożeniu ze strony Białorusi

– NATO jest organizacją traktatu nuklearnego – przypomniał. – Powinna być znacznie bardziej proaktywna i silniejsza wobec Rosjan. W latach 70. i 80. 30 proc. bombowców B-52 latało na stałe i posiadało broń nuklearną z pilotami gotowymi do działania. Dziś mamy wyzwanie, by wypowiedzieć słowo B61 (amerykańska termojądrowa bomba lotnicza – dop. red.), więc zmieńmy narrację. Co jest z nami nie tak? Rosja jest wciąż taka sama i mamy sytuację w sąsiednim kraju, w której Rosja publicznie mówi, że umieszcza systemy nuklearne na Białorusi, a co my robimy w naszej panamskiej koszulce? Nie chcę zbytnio eskalować, ale co jest nie tak z naszym słownictwem? NATO jest organizacją nuklearną”.

Czytaj więcej

Białoruś twierdzi, że jest gotowa na wspólne ćwiczenia wojskowe z Polską

Odnosząc się do natowskiego programu Nuclear Sharing, zaznaczył, że nie ma odpowiedzi ze strony sojuszników na apel prezydenta Dudy o przystąpienie Polski do tego programu.

Wcześniej o udział w tym programie zaapelował premier Mateusz Morawiecki. – W związku z tym, że Rosja ma zamiar rozmieścić taktyczną broń jądrową na Białorusi, my tym bardziej zwracamy się do całego NATO o wzięcie udziału w programie Nuclear Sharing – powiedział w lipcu na konferencji prasowej w Brukseli.

Amerykański koordynator ds. komunikacji Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby w odpowiedzi stwierdził, że USA nie widzą żadnych przesłanek, aby Władimir Putin miał zamiar użyć broni jądrowej na Ukrainie lub na kontynencie, ale też zasugerował, że USA nie widzą potrzeby zmiany w rozmieszczeniu swojej broni jądrowej. – Jedna rzecz, którą mogę powiedzieć, to to, że nie zmieniliśmy dyspozycji dotyczącej strategicznego odstraszania – zaznaczył na konferencji prasowej.

Polska chce broni jądrowej

Rząd nie zamyka sobie zupełnie drogi do podjęcia takich kroków. W Strategii Bezpieczeństwa Narodowego podpisanej w 2020 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę znalazło się zdanie o aktywnym uczestnictwie „w kształtowaniu polityki odstraszania nuklearnego Sojuszu Północnoatlantyckiego”.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Kto chce broni atomowej w Polsce? Nie wszystkie partie

Wojsko polskie nie jest dzisiaj przygotowane do przenoszenia takiej broni (polscy piloci biorą jednak udział w ćwiczeniach w trakcie których eskortują samoloty z taką bronią) i do jej magazynowania. Ale nie to jest najważniejsze, chodzi o to, aby nasz kraj uczestniczył w planowaniu jej użycia, czyli ustalaniu celów ataku.

Program NATO „Nuclear Sharing” umożliwia udostępnienie głowic jądrowych państwom członkowskim nieposiadającym takiej broni. Dziś system ten opiera się na bombach typu B61, które znajdują się w bazach w Niemczech, Belgii, we Włoszech, w Turcji i Holandii. Są one własnością USA, ale w przypadku konfliktu część mogłaby być przekazana innym państwom sojuszu.

Co stoi na przeszkodzie naszego udziału w programie NATO Nuclear Sharing

Co może stać na przeszkodzie, abyśmy zostali zaproszeni do tego programu? Z naszych informacji wynika, że nie bez znaczenia jest nieprzejrzysty system kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi.

Zwróćmy uwagę na to, że niedawno Prezydent RP Andrzej Duda skierował do Sejmu projekt ustawy o działaniach organów władzy państwowej na wypadek zewnętrznego zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Projekt, którym ostatecznie Sejm się nie zajął, zakładał wprowadza też zmiany systemu dowodzenia armią. Likwidował Dowództwo Operacyjne i Dowództwo Generalne, a w to miejsce tworzył Dowództwo Sił Połączone, któremu podlegać mieli Dowódca Wojsk Lądowych, Dowódca Sił Powietrznych, Dowódca Marynarki Wojennej oraz Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Na Białorusi manewry przy granicy z Polską. Dziwi udział innych państw

W czasie pokoju szefowi MON mieli podlegać: Dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, Dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych oraz Dowódca Komponentu Wojsk Medycznych. Zaś Szefowi Sztabu Generalnego WP: Dowódca Połączonych Rodzajów Sił Zbrojnych i Szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. W okresie stanu wojennego lub w czasie wojny całe wojsko miało podlegać Naczelnemu Dowódcy Sił Zbrojnych.

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego tłumaczyło, że zmiany przygotowało w porozumieniu z MON. m.in. w oparciu o doświadczenie z ćwiczenia przeprowadzonego w styczniu 2023 r. „Ćwiczenie wykazało, że obecna sytuacja środowiska bezpieczeństwa, wynikająca w szczególności z prowadzonej wojny w Ukrainie oraz intensyfikacja działań poniżej progu wojny skierowanych m.in. przeciwko Polsce, wymusza dostosowanie lub dookreślenie zakresu odpowiedzialności zasadniczych organów kierowania obroną państwa” – czytamy w uzasadnieniu. Ale wskazuje też na wnioski z ćwiczenia wojskowego „Zima” w 2017 r. i „Zima” w 2021 r.

Warto zwrócić też uwagę na to, że niebawem odbędą się poważne ćwiczenie, które organizuje Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Będzie to wspomagane komputerowo ćwiczenie dowódczo – sztabowe CPX/CAX, które zamyka największe tegoroczne ćwiczenie Sił Zbrojnych – Anakonda 23. Punkt kulminacyjny ćwiczenia skupiony będzie na wypracowaniu rozwiązań dotyczących odstraszania i obrony wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego. W grudniu zaś planowane jest podsumowanie manewrów z udziałem naczelnych dowódców krajów zaangażowanych w Anakondę, a wnioski płynące z analizy zostaną użyte „do wsparcia i implementacji nowego systemu kierowania i dowodzenia”.

To oznacza, że zarówno Prezydent RP, jak i najwyżsi dowódcy są świadomi słabości obecnego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi. Doskonale to wiedzą także amerykańscy sojusznicy.

Zagrożenie ze strony Rosji, która chce wykorzystać Łukaszenkę

Dlaczego wprowadzenie zmian w tym systemie – już teraz, a także wejście do programu Nuclear Sharing jest ważne? Trzeba spojrzeć na wschód. Rosja dysponuje teraz największym potencjałem nuklearnym na świecie: 5 977 głowicami nuklearnymi, z czego 2 000 taktycznych. Z czego ponad 1 500 znajduje się w gotowości bojowej, z czego 812 rozmieszczono w bazach i magazynach lądowych.

Zainteresowanie Rosji wykorzystaniem taktycznej broni nuklearnej do odparcia agresji na Białoruś widoczne jest już od 2004, ale pomysł rozmieszczenia tej broni w tym kraju po raz pierwszy pojawił się w 2007 roku. Plany te zostały skonkretyzowane w momencie podpisania umowy o utworzeniu bazy lotniczej na Białorusi w 2015 roku. Projekt umowy przewidywał, że rosyjska broń (w tym masowego rażenia) będzie mogła stacjonować na Białorusi w dowolnym czasie i w dowolnych ilościach w ramach pełnej jurysdykcji Rosji. Już wtedy wytypowano na terenie tego kraju obiekty, w których mogą być przechowywana taka broń i przeprowadzono ich modernizację.

Bombowce z bronią jądrową są już przy polskiej granicy

Od sierpnia 2020 roku Rosyjskie bombowce strategiczne Tu-160 rozpoczęły patrolowanie zachodnich granic Białorusi, a bombowce dalekiego zasięgu Tu-22M3 przeprowadziły symulowane ataki na obiekty w Europie Środkowej i Północnej. 25 marca 2023 roku prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił zamiar rozmieszczenia taktycznej broni nuklearnej na Białorusi. Dodał, że Rosja nie planuje przekazywania kontroli nad nią Aleksandrowi Łukaszence. Chociaż ten w publicznych wypowiedziach twierdził, że ma przejąć nad nią kontrolę. 25 maja 2023 roku Rosja i Białoruś podpisały porozumienie w sprawie procedury rozmieszczenia rosyjskiej taktycznej broni nuklearnej na terytorium Białorusi. Ustalono sposoby ich przechowywania w specjalnych obiektach. Jest niemal pewne, że Białorusini znajdują się poza procesem planowania użycia tej broni i o jej użyciu zdecyduje Kreml. Może ona być przenoszona przez systemu Iskander lub samoloty Su-25, MiG-29 i bombowce Su-24.

Na razie nie ma jasności, czy broń ta została już przeniesiona na Białoruś. Ale czasu na podjęcie działań jest coraz mniej. Zegar tyka.

Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Rajmund Andrzejczak występując na konferencji w Karpaczu powiedział, że reakcja NATO na rosyjskie groźby nuklearne, w tym zapowiedzi dyslokacji ładunków jądrowych na Białoruś jest zbyt słaba. Porównał Rosję do gangstera przynoszącego broń do stołu i powiedział, że Zachód dla porównania przybywa nieuzbrojony w koszuli panama: „Wygląda na to, że mamy do czynienia z gangsterami, szalonymi złymi chłopcami. Wszyscy poszli do parku palić cygara, gangsterzy kładą broń na stole, a my jesteśmy w koszulkach panama i mówimy: „Cóż, mam broń, ale zostawiłem swoją w domu, a moja żona nie lubi tego słowa”.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
analizy
Marek Kozubal: Kto chce broni atomowej w Polsce? Nie wszystkie partie
Konflikty zbrojne
Sondaż: Większość Polaków chce broni atomowej w Polsce
Polityka
Zeznania dyrektora Funduszu Sprawiedliwości. „Nic się nie działo bez zgody Ziobry”
Polityka
Wybory władz w regionach. Zaskakująca sytuacja na Dolnym Śląsku, Małopolsce i na Mazowszu
Polityka
Przemysław Czarnek wykluczony z posiedzenia komisji. Nazwał jej obrady cyrkiem