Znany białoruski działacz społeczny został zatrzymany przez służby dyktatora jeszcze w listopadzie 2021 roku. Proces trwał za zamkniętymi drzwiami od lutego. Sędzia Żanna Brysina uznała, że dopuścił się „zdrady państwa”, zarządzał „formacją ekstremistyczną” oraz „publicznie nawoływał do obalenia władz”. W kolonii karnej o zaostrzonym rygorze ma spędzić 13 lat. Oprócz tego ma zapłacić karę grzywny w wysokości 18,5 tys. rubli (równowartość 30 tys. złotych). Władze skonfiskowały mu samochód i telefon komórkowy. Nałożono też areszt na wszystko, co znajdowało się w jego domu. Ma żonę i dwójkę małoletnich dzieci.