Nowa odsłona terroru na Bliskim Wschodzie. Takich zamachów nie było od 15 lat

Zamachy konsolidują obywateli wokół władz, co jednak nie wyklucza dalszych protestów przeciwko prawicowo-religijnemu rządowi Netanjahu.

Publikacja: 30.01.2023 03:00

Pogrzeb Eliego Mizrahiego i jego żony Natalie, ofiar piątkowego ataku terrorystycznego pod synagogą

Pogrzeb Eliego Mizrahiego i jego żony Natalie, ofiar piątkowego ataku terrorystycznego pod synagogą we wschodniej Jerozolimie

Foto: AFP

Od 15 lat nie było w Izraelu takich zamachów terrorystycznych, jak w miniony piątek i sobotę, które zakończyły się śmiercią siedmiu Żydów i palestyńskiego napastnika. Ale też nie było od dawna takiej sytuacji, jak w styczniu tego roku – w sumie zginęło 32 Palestyńczyków.

Są wśród nich nie tylko uzbrojeni bojownicy, których izraelskie władze zwalczają od zawsze. Dżenin na ziemiach okupowanych uchodzi za miejsce przygotowań antyizraelskich akcji, stąd liczne akcje policji i wojska. W czwartek w czasie jednej z nich wydarzenia wymknęły się spod kontroli i w wyniku strzelaniny zginęło dziewięciu Palestyńczyków, w tym starsza kobieta.

Czytaj więcej

Osiem ofiar i 10 rannych po ataku w pobliżu synagogi w Jerozolimie

Wstęp

Następnego dnia dwudziestokilkuletni Palestyńczyk otworzył ogień we wschodniej Jerozolimie do wiernych wychodzących z synagogi w czasie szabasu. Nie miał automatu, lecz zwykły karabin. Każdy z siedmiu strzałów kończył się śmiercią.

W sobotę 14-letni palestyński chłopak postrzelił dwie osoby – ojca i syna. To w jerozolimskiej dzielnicy Silwan. Młody napastnik został ostrzelany przez świadków wydarzenia i przebywa w szpitalu, tak jak jego ofiary. Już po wydarzeniach w Dżenin bojownicy Hamasu, rządzącego Strefą Gazy, zaatakowali Izrael rakietami. Rząd odpowiedział atakami lotnictwa. Wszystko to wygląda jak wstęp do krwawej konfrontacji palestyńsko-izraelskiej. Może doprowadzić do powstania palestyńskiego, intifady.

Druga intifada rozpoczęła się od pamiętnej wizyty generała Ariela Szarona na jerozolimskim Wzgórzu Świątynnym, trzecim najbardziej świętym miejscu islamu.

To samo miejsce odwiedził tuż po zaprzysiężeniu obecnego rządu Beniamina Netanjahu jego minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gewir z nacjonalistyczno-religijnego ugrupowania Żydowska Siła.

Był to czytelny sygnał świadczący o profilu kolejnego rządu Netanjahu. – Nasza odpowiedź będzie zdecydowana, szybka i precyzyjna. Nie dążymy do eskalacji, ale jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz – oświadczył premier, zwołując kryzysowe posiedzenie rządu. Uchwalono pakiet działań antyterrorystycznych obejmujących ułatwienia w dostępie do broni palnej oraz wzmocnienie ochrony osiedli żydowskich na ziemiach okupowanych. Jest ich coraz więcej i mieszka w nich już 400 tys. osadników, nie licząc anektowanej wschodniej Jerozolimy. To będzie jeden z tematów rozmów, jakie w poniedziałek i wtorek prowadzić będzie sekretarz stanu USA Antony Blinken z rządem Izraela oraz władzami palestyńskimi.

Bez nadziei

Dzieje się to w chwili, gdy po ukonstytuowaniu się obecnego izraelskiego rządu miliony Palestyńczyków straciły wszelką nadzieję na jakiekolwiek rozwiązanie mogące przełamać trwający impas w relacjach z państwem żydowskim. Skorumpowane w dużej mierze władze Autonomii Palestyńskiej nie są zdolne do jakiegokolwiek działania.

Cały naród utrzymuje się niemal wyłącznie z zagranicznej pomocy finansowej. Jest w dodatku raz po raz blokowana przez władze izraelskie. Nowy rząd deklaruje w porozumieniu koalicyjnym, „że ludność żydowska ma wyłączne i niezbywalne prawo do Ziem Izraela”. Ziemie Izraela to Judea i Samaria, którymi to biblijnymi nazwami definiuje się w Izraelu obszary okupowane. To w zasadzie nic szczególnie nowego w strategii państwa żydowskiego, ale tak skrajnie prawicowej konstelacji rządowej jeszcze w Izraelu nie było. W tej sytuacji nie ma żadnych szans na tzw. two state solution czyli powołanie do życia niepodległego państwa palestyńskiego obok żydowskiego. Formuła ta znajduje się jedynie formalnie na izaelsko-palestyńskim stole negocjacyjnym od słynnej konferencji w Oslo sprzed trzech dekad.

Plan premiera

Równocześnie w samym Izraelu trwają protesty przeciwko rządowi Netanjahu, który pragnie wprowadzić reformy sądownictwa zmieniające charakter państwa żydowskiego, przekształcając, w opinii przeciwników rządu, jedyną na Bliskim Wschodzie demokrację w państwo w dużej mierze teokratyczne. – Ostatnie wydarzenia i zagrożenie terroryzmem zmniejszyły nieco liczbę uczestników protestu. Na to liczy Netanjahu, nie rezygnując z planów rządowych – mówi „Rzeczpospolitej” Awi Scharf z liberalnego dziennika „Haarec”.

Od 15 lat nie było w Izraelu takich zamachów terrorystycznych, jak w miniony piątek i sobotę, które zakończyły się śmiercią siedmiu Żydów i palestyńskiego napastnika. Ale też nie było od dawna takiej sytuacji, jak w styczniu tego roku – w sumie zginęło 32 Palestyńczyków.

Są wśród nich nie tylko uzbrojeni bojownicy, których izraelskie władze zwalczają od zawsze. Dżenin na ziemiach okupowanych uchodzi za miejsce przygotowań antyizraelskich akcji, stąd liczne akcje policji i wojska. W czwartek w czasie jednej z nich wydarzenia wymknęły się spod kontroli i w wyniku strzelaniny zginęło dziewięciu Palestyńczyków, w tym starsza kobieta.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Były premier Andrej Babiš: Obecny rząd Czech marzy o wojnie z Rosją
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Polityka
Łukaszenko chce "oswoić" Zachód. Białoruś rozszerza ruch bezwizowy dla Europy
Polityka
Niemcy drastycznie obcinają pomoc dla Ukrainy. „Niech korzystają z pożyczek”
Polityka
Leszek Miller o Ursuli von der Leyen. „Miałbym poważny dylemat, czy na nią głosować”
Polityka
Władimir Putin sam sobie zbuduje muzeum