– Moja rada jest taka, aby nie prowadzić w ramach koalicji rządowej publicznych dys- kusji na ten temat – wzywał partnerów koalicyjnych Lars Klingbeil, współprzewodni- czący SPD. Ten temat to sprawa dostawy leopardów na ukraiński front. Stała się najgłębszą linią podziału wewnątrz rządu Olafa Scholza.

Nie było dnia, aby pani Marie-Agnes Strack-Zimmermann ze współrządzącej liberalnej FDP nie zgłaszała krytycznych uwag pod adresem kanclerza z SPD za brak decyzji w sprawie leopardów. Tym bardziej, że producent koncern Rheinmetall jest gotów już w marcu wyekspediować 29 maszyn, i to nowszego typu. Za ich wysyłką opowiadał się zdecydowanie w imieniu Zielonych Anton Hofreiter, szef komisji europejskiej Bundestagu. Za takim rozwiązaniem był także Michael Roth z SPD, przewodniczący komisji zagranicznej parlamentu.

Czytaj więcej

Dlaczego Scholz zwlekał w kwestii leopardów? Chodziło o abramsy

Po stronie kanclerza Scholza opowiadało się kierownictwo SPD, o czym jasno informował Lars Klingbeil na poniedziałkowym spotkaniu prezydium socjaldemokratów, prezentując dokument dotyczący strategicznych założeń niemieckiej polityki zagranicznej. Nieco wcześniej propozycje na ten temat przedstawił szef frakcji SPD w Bundestagu Rolf Mützenich. Różnice rzucają się w oczy. O ile w pierwszym dokumencie jest wyraźnie mowa o Rosji jako agresorze i zagrożeniu z jej strony także dla bezpieczeństwa Niemiec, to w drugim podkreśla się „konieczność utrzymywania kontaktów dyplomatycznych” z Moskwą mimo całkowitego braku zaufania do rosyjskiego kierownictwa. W koncepcji Mützenicha jest też mowa o „dążeniu do większego współudziału” państw Europy Środkowej i Wschodniej w relacjach Niemiec z Rosją. Z kolei w programie Klingbeila podkreśla się konieczność „poważnego traktowania interesów bezpieczeństwa Europy Środkowej i Wschodniej”. Jest i przyznanie, że do tej pory Berlin postępował inaczej.

W sumie potwierdza to istnienie pewnej różnicy zdań w partii kanclerza Scholza, nad czym jest w stanie zapanować. Inaczej rzecz wygląda w koalicji rządowej, gdzie coraz mocniejszy konflikt w sprawie leopardów mógłby doprowadzić do wyraźnego pęknięcia. Na to liczyła CDU/CSU, śląc sygnały o gotowości do utworzenia rządu z Zielonymi i FDP, gdyby partie te zdecydowały się zerwać sojusz z SPD.

– Spór o leopardy to niewątpliwie obciążenie dla koalicji rządowej, ale nie zagraża stabilności rządu. Mamy raczej do czynienia z ciągłymi napięciami wynikającymi z tego, że mniejsi koalicjanci, powołując się na oczekiwania partnerów w UE i NATO, a także na sytuację na Ukrainie, wywierają coraz większą presję na kanclerza – mówi „Rzeczpospolitej” Kai-Olaf Lang z berlińskiego think tanku Wissenschaft und Politik.

Jego zdaniem dostawa czołgów bojowych będzie przez wielu w Niemczech postrzegana jako symbol nowej fazy zaangażowania Niemiec w wojnę. Według sondażu Infratest-Dimap 49 proc. zwolenników SDP jest za dostawą leopardów. Przeciwko opowiada się 40 proc. W środowisku CDU/CSU stosunek ten wynosi 66:29 proc., u Zielonych 61:21 proc., a w FDP 48:48 proc.