Nawalny pisze, że jest regularnie ważony w więzieniu stąd wie, że traci średnio 3,5 kg wagi po każdych 10 dniach spędzonych w karcerze, po czym odzyskuje utracone kilogramy, gdy wraca do normalnej celi.

"Czytałem gdzieś, że gdy tuczy się prosięta, nie można cały czas karmić ich dobrze - bo wtedy uzyska się dużo tłuszczu a za mało mięsa. Fachowi hodowcy różnicują to: karmią prosięta przez miesiąc, a potem 'marynują' je przez kolejny miesiąc" - pisze Nawalny. 

Czytaj więcej

Nawalny: Prigożyn przyjechał do kolonii karnej i rekrutował więźniów

"W ten sposób osiąga się znakomite wyniki: warstwa tłuszczu, warstwa mięsa, warstwa tłuszczu, warstwa mięsa".

Następnie rosyjski opozycjonista zaczyna się zastanawiać czy on też - jak tuczone w ten sposób prosięta - ma zostać zjedzony.

Nawalny przypomina przy tym, że afrykański dyktator, Jean-Bédel Bokassa, przywódca Republiki Środkowoafrykańskiej "był znany ze zjadania członków opozycji, by zyskać ich siłę".

"Poziom szaleństwa Putina jest porównywalny do Bokassy (...). A więc może przyjąć najlepsze praktyki jego 'kolegów' (dyktatorów)" - pisze rosyjski opozycjonista. 

"To byłoby bardzo oryginalne i zademonstrowałoby całemu światu, że podążamy naszą niezależną drogą rozwoju, a Zachód nie może nam mówić co mamy robić" - kończy swój wpis Nawalny.