Przeprosiny miałyby nastąpić w ramach szerszego przeglądu kolonialnej przeszłości kraju, w tym działań na rzecz zwrotu zagrabionych dzieł sztuki, a także obecnych zmagań z problemem rasizmu.
Perspektywa przeprosin ze strony Rutte'a w grudniowe popołudnie w Hadze spotkała się z oporem grup, które twierdzą, że przeprosiny powinny zostać złożone przez króla Wilhelma-Aleksandra w Surinamie, byłej holenderskiej kolonii, 1 lipca 2023 roku - w 160. rocznicę zniesienia niewolnictwa w Holandii.
Do tanga trzeba dwojga - przeprosiny muszą być przez kogoś przyjęte - powiedział Roy Kaikusi Groenberg z Fundacji Honor i Zadośćuczynienia Ofiarom Niewolnictwa w Surinamie.
Silveria Jacobs, premier Sint Maarten na Karaibach powiedziała w zeszłym tygodniu, że nie zaakceptuje przeprosin bez przeprowadzenia dyskusji.
Rutte swoimi przeprosinami ma odpowiedzieć na opinię krajowego panelu doradczego powołanego po zabiciu w 2020 roku George'a Floyda w Stanach Zjednoczonych.
Panel stwierdził, że holenderski udział w niewolnictwie był równoznaczny ze zbrodniami przeciwko ludzkości i w 2021 roku zalecił przeprosiny i reparacje. Rutte wykluczył reparacje na konferencji prasowej w piątek, choć oczekuje się, że stworzy fundusz edukacyjny o wartości 200 mln euro.
Historycy szacują, że holenderscy handlarze wysłali ponad pół miliona zniewolonych Afrykanów do obu Ameryk, głównie do Brazylii i na Karaiby.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Wielu Holendrów jest dumnych z morskiej historii kraju i jego zdolności handlowych. Jednak dzieci nie są uczone o roli, jaką w handlu niewolnikami odegrała Holenderska Kompania Zachodnioindyjska i Holenderska Kompania Wschodnioindyjska, kluczowe źródła bogactwa narodowego.
Pomimo reputacji Holendrów jako tolerancyjnych, rasizm jest poważnym problemem. Obywatele pochodzący z Antyli, Turcji i Maroka zgłaszają wysokie wskaźniki dyskryminacji w życiu codziennym, a ostatnie badania wykazały, że są oni w bardzo niekorzystnej sytuacji w miejscu pracy i na rynku mieszkaniowym.