Komentatorzy prześcigają się w przewidywaniach, co ostatecznie zrobi były prezydent.
Nieczęsto się zdarza, aby były prezydent wzywany był na zeznania do Kongresu. Donald Trump ma złożyć zeznania przed kongresową komisją, która bada też jego zaangażowanie w ten bezprecedensowy atak na amerykańską władzę.
Wszystkich dziewięcioro członków kongresowej komisji, która od 15 miesięcy prowadzi dochodzenie w sprawie wydarzeń z 6 stycznia 2021 r., zagłosowało pod koniec ubiegłego tygodnia, aby powołać Trumpa na świadka.
– On jest jedyną osobą stojącą w centrum tego co się wydarzyło 6 stycznia. Musi odpowiedzieć za swoje czyny – powiedział Bennie Thompson, demokratyczny kongresman z Mississippi, który przewodniczy komisji.
Sfrustrowany Trump chciał pozostać przy władzy wbrew prawu?
W ostatnim przesłuchaniu członkowie komisji dowodzili, że były prezydent doskonale wiedział, że przegrał wybory. Prywatnie był mocno swoją porażką sfrustrowany – jak wynika z przytaczanych zeznań świadków, pracowników Białego Domu i sztabu wyborczego Trumpa. Mimo to z premedytacją planował utrzymać się przy władzy.
– Proszę zauważyć, że Donald Trump był lepiej niż każdy inny amerykański prezydent poinformowany o braku szeroko zakrojonego oszustwa wyborczego. Jego eksperci ds. kampanii wyborczej mówili mu, że nie ma dowodów na jego oskarżenia o oszustwach. Członkowie Departamentu Sprawiedliwości, których on sam nominował, po przeprowadzeniu dochodzenia powiedzieli mu prosto i wyraźnie, że jego oskarżenia nie miały podstaw. Niemniej jednak, mając wszystkie te informacje, dokonał bardzo świadomego wyboru, by nadal szerzyć kłamstwa na temat skradzionych wyborów – powiedziała republikańska kongresmenka Liz Cheney, członkini kongresowego panelu.
Trump postanowił walczyć ile się da, by nie oddać władzy bez względu na wyniki wyborów. Jego plan 6 stycznia zaowocował atakiem jego zwolenników, którzy byli uzbrojeni i zachęcani przez Trumpa do działania, na Kapitol i członków Kongresu, którzy zebrali się, by dopełnić procesu zatwierdzania demokratycznie przeprowadzonych wyborów.
– Jego plan był jasny: zignorować prawo i pozostać u władzy – dodał Adam Kinzinger inny republikański kongresman zasiadający w komisji. – To nie jest ani normalne, ani do przyjęcia, ani zgodne z prawem w naszym kraju – dodała Liz Cheney.
Były prezydent nie lubi zeznawać
Donald Trump nie ma w zwyczaju współpracować z tymi, którzy prowadzą śledztwa w sprawie jego osoby lub jego działalności biznesowej. Niedawno w czasie przesłuchania przez prokuraturę generalną w Nowym Jorku, 440 razy powołał się na Piątą Poprawkę do Konstytucji, która pozwala na milczenie. W trakcie śledztwa prowadzonego przez Roberta Muellera w sprawie powiązań jego kampanii z Rosją, Trump odpowiadał na pytania pisemnie i nie rozmawiał bezpośrednio ze śledczymi.
Demokratyczny kongresman Jamie Raskin, członek kongresowej komisji, powiedział NPR, że Trump nie ma wyboru. – Kilkoro prezydentów i siedmiu byłych prezydentów stawiło się na przesłuchania przed Kongresem. Nic nie zwalnia go z przestrzegania prawa – powiedział. Jest jednak możliwość, że prawnicy Trumpa doradzą mu walkę o wycofanie nakazu zeznawania.
Jeżeli Trump odmówi pojawienia się na przesłuchaniu i przedstawienia dokumentów, choć prywatnie - jak donoszą media – wyraził chęć wystąpienia przed komisją na żywo, to nie wiadomo, czy będzie ona próbowała sądownie zmusić go do tego.
Problem w tym, że taka procedura trwałaby miesiącami, tymczasem nie wiadomo w ogóle, jaki los czeka tę komisję. Nadal prowadzi ona śledztwo i pracuje nad sformułowaniem raportu, ale ubiegłotygodniowe przesłuchanie było najprawdopodobniej ostatnim w tej kadencji Kongresu. Jeżeli – jak się przypuszcza – w zbliżających się wyborach połówkowych (8 listopada) republikanie przejmą kontrolę w Izbie Reprezentantów, to najprawdopodobniej będą chcieli zamknąć komisję i jej śledztwo dotyczące ataku na Kapitol. Liz Cheney wspominała kilkakrotnie o możliwości przekazania sprawy do Departamentu Sprawiedliwości, ale żadne kroki ku temu nie zostały podjęte.
Niemniej jednak, przedstawione przez komisję dowody oraz jej decyzja o powołaniu byłego prezydenta na przesłuchania to poważny zwrot wydarzeń biorąc pod uwagę to, iż Trump nie kryje swoich planów co do kolejnej kampanii prezydenckiej i nadal ma ogromny wpływ na Partię Republikańską, w której nie brakuje polityków szerzących teorie o skradzionych wyborach.