Rosyjskie media poinformowały wczoraj, że Władimir Putin przyjął zaproszenie na szczyt G20, który odbędzie się w listopadzie na indonezyjskiej wyspie Bali.

Czytaj więcej

Władimir Putin przyjął zaproszenie na szczyt G20

Premier Włoch Mario Draghi zapewnił po szczycie G7 w Niemczech, że Putin na szczyt nie pojedzie, ale być może wystąpi zdalnie.

Draghi powołał się na prezydenta Indonezji Joko Widodo, który, jak zapewnił premier Włoch, "kategorycznie wykluczył obecność Putina na szczycie.

Kilka krajów zagroziło, że zbojkotuje szczyt na Bali, jeśli weźmie w nim udział prezydent Rosji. Bojkotowi przeciwne są m.in. Niemcy.

Zapewnienia premiera Włoch dotyczące nieobecności Putina skomentował jego doradca Jurij Uszakow.

- Cóż, to nie Draghi o tym decyduje – powiedział dyplomata.  - Prawdopodobnie zapomniał, że nie jest już przewodniczącym G20.

Uszakow dodał, że Rosja korzysta z tego, że prezydent Władimir Putin otrzymał zaproszenie na planowany w Indonezji szczyt G20. - Zaproszenie zostało wystosowane i przyjęte. Udział w tym spotkaniu nie jest już determinowany przez Rzym - stwierdził doradca.