– Rzecz nie dotyczy okrętów wojennych 50 mil od brzegu czy samolotów gdzieś tam w dali, ale helikopterów. One przypadkowo nie przelatują przez granicę – mówi Kusti Salm z estońskiego Ministerstwa Obrony.

W ciągu ostatnich dni uzbrojone helikoptery rosyjskiej armii zaczęły naruszać granicę z sąsiadem. Ostatni taki przypadek miał miejsce w południowej Estonii, z kierunku rosyjskiego Pskowa, gdzie znajdują się garnizony wojsk powietrzno-desantowych. W dodatku Tallin otrzymał informacje z NATO, że obecnie rosyjska armia dość demonstracyjnie ćwiczy ataki rakietowe na Estonię.

Artykuł 5

– Sytuacja z bezpieczeństwem na Morzu Bałtyckim pogorszyła się – podsumowuje Salm.

Jednocześnie bowiem rosyjska flota zapowiedziała manewry w Zatoce Fińskiej (rozdzielającej Estonię i Finlandię), by poćwiczyć minowanie wód, strzelanie z dział i walkę z okrętami podwodnymi. W tym samym czasie wzdłuż wybrzeży państw bałtyckich do Kaliningradu płynąć będzie rosyjska eskadra wracająca z dopiero co zakończonych innych manewrów.

– Podtrzymujemy zobowiązania, jakie podjęliśmy w ramach sojuszu NATO. W tym, oczywiście, zobowiązania wynikające z artykułu 5 (traktatu NATO – o wzajemnej obronie – red.) – na tym tle wypowiedź rzecznika amerykańskiego Departamentu Stanu zabrzmiała ostrzegawczo. Ned Praise jednak nieco lekceważąco wyrażał się o „rosyjskiej buńczuczności”.

Czytaj więcej

Polska, Litwa, Łotwa i Estonia chcą więcej wojsk NATO na flance wschodniej

Ale Amerykanin nie zdążył zareagować na wydarzenia w Estonii, mówił o Litwie. Od 18 czerwca trwa spór o unijne sankcje, które zablokowały część rosyjskiego tranzytu do obwodu kaliningradzkiego. Obecnie nie wolno tam wwozić kolejami przez Litwę m.in. materiałów budowlanych czy wyrobów metalowych, ale co miesiąc będą dochodziły nowe grupy towarów. Kreml żąda od Wilna anulowania sankcji, udając, że nie wie, iż nie są one litewskie, tylko UE. – Czysta propaganda – powiedział o tym szef unijnej dyplomacji Josep Borrell.

Część rosyjskich polityków zaczęła jednak nawoływać do rozwiązania problemu „wszelkimi sposobami”, co wywołało reakcję Waszyngtonu. – Wygląda to (konflikt z Litwą – red.) trochę jak rosyjska operacja propagandowa – powątpiewał w powagę intencji Kremla anonimowy urzędnik unijny w rozmowie z „Washington Examiner”.

W Moskwie coraz częściej publicznie mówią jednak o możliwości przecięcia „korytarza suwalskiego”, czyli terenów przygranicznych Polski i Litwy. Sam termin „korytarz suwalski” został wymyślony na Kremlu w 1995 roku przez analogię do „korytarza pomorskiego” przed drugą wojną światową. W połowie lat 90. ubiegłego wieku rosyjscy politycy próbowali sondować możliwość zbudowania przez niego eksterytorialnej drogi łączącej Białoruś (już rządzoną przez Łukaszenkę) z obwodem kaliningradzkim. Niemcy żądały w 1939 roku takiej autostrady przez Pomorze.

Jaka odpowiedź

Na Litwie i w północnej Polsce stacjonują oddziały państw natowskich, głównie amerykańskie. Według informacji „Rz” kilka dni przed rosyjskim atakiem na Ukrainę wprowadzono w nich podwyższony stan gotowości bojowej utrzymywany do dziś.

Na razie zarówno rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, jak i Kreml uchylają się od odpowiedzi, kiedy rozpoczną odwetowe kroki przeciw Litwie i jak będą one wyglądać. – Będą miały charakter praktyczny – zapewniła jedynie rzeczniczka MSZ.

– Rosja na pewno zareaguje, pytanie tylko, czy może to być odpowiedź wojskowa. Atak lądowy przez Litwę automatycznie uruchomi art. 5. Putin wie, że to oznacza wojnę z NATO – mówi brytyjski ekspert Timothy Ash.

Rosyjscy opozycjoniści przestrzegają, że w obecnej sytuacja – gdy Kremlowi nie udaje się wygrać wojny z Ukrainą, a Putin potrzebuje jakiegoś zwycięstwa – Moskwa może podjąć nawet bardzo ryzykowne działania. – Kolejnym ruchem będzie powietrzna blokada Litwy (za pomocą broni przeciwlotniczej – red.). To pozwoli Rosji wysyłać (cywilne) samoloty do Kaliningradu, a NATO stanie wobec problemu, co z nimi robić – mówi Michaił Chodorkowski.

— współpraca Marek Kozubal