Wicepremier Jarosław Kaczyński w rozmowie z "Gazetą Polską" mówił o polsko-ukraińskich konsultacji rządowych w Kijowie. Powiedział, że celem było m.in. zbudowanie podstawy współpracy długofalowej. Przedstawiciele władz obu państw omawiali również aktualnej sytuacji na froncie.

- Polska na dziś nie ma możliwości odebrania całego zgromadzonego na Ukrainie ziarna – ani nasze porty tego nie obsłużą, ani kolej. Jednak Kijów patrzy na transport przez nasz kraj długofalowo i w związku z tym stanęła sprawa zawarcia umów, które byłyby podstawą dla dużych inwestycji. W naszych portach są potrzebne do tego miejsca, a konieczne inwestycje można przeprowadzić szybko - mówił Kaczyński.

Prezes PiS zapowiedział, że głównym portem obsługującym dostawy zboża z Ukrainy ma być Gdańsk. 

Czytaj więcej

Kaczyński: Unijne traktaty przestają obowiązywać, traktuje się je luźno

Kaczyński mówił także o możliwości rozszerzenie trwającej wojny o inne terytoria. - Scenariusz mógłby wejść w życie w wyniku nieracjonalnych decyzji władz w Moskwie w sytuacji kompletnej porażki na froncie lub jakichś zawirowań wewnątrz układu władzy w Rosji. Ale to jest jeden z rozpatrywanych scenariuszy, wojna zawsze ma w sobie element nieprzewidywalności - ocenił.

- To nie oznacza, że spacyfikowanie – takie określenia już się na Zachodzie pojawiają – Ukrainy i danie czegoś Rosji nie niesie za sobą groźby dalszej agresji. Niesie. Proszę brać pod uwagę, że klęska Zachodu, przede wszystkim Ameryki, na Ukrainie będzie czymś poważniejszym niż Wietnam, nie mówiąc już o Afganistanie - dodał.

Zdaniem Kaczyńskiego Zachód "bije na głowę" Rosję pod względem posiadanej technologii, zasobów, sprzętu i wyszkolenia, ale brak determinacji do zwycięstwa powoduje, że przewaga ta jest redukowana.