Przed szwedzką ambasadą w Moskwie pojawiły się dwa plakaty, na których widać zdjęcia króla Szwecji, Gustawa V i pisarki Astrid Lindgren oraz reżysera filmowego, Ingmara Bergmana i założyciela sieci sklepów IKEA, Ingvara Kamprada. Na plakatach umieszczono również hasło: "My jesteśmy przeciw nazizmowi, oni nie".

Korespondent agencji Reutera widział trzeci taki plakat na jednej z ulic w centrum Moskwy.

Na pytanie o plakaty biuro prasowe MSZ Szwecji wydało oświadczenie, w którym pisze, że "Szwecja nie zamierza angażować się w publiczną polemikę z rosyjską organizacją 'Nasze Zwycięstwo', która ma stać za tymi plakatami".

Czytaj więcej

Rosyjski śmigłowiec naruszył przestrzeń powietrzną Finlandii

"W Rosji oskarżenia o 'nazizm' pojawiały się wielokrotnie wobec krajów i osób, które wyrażały uzasadnioną krytykę wobec działań Rosji" - czytamy w oświadczeniu.

Reuters cytuje też mieszkankę Moskwy, która wyraża się z uznaniem o plakatach.

Jeśli Europejczycy uważają się za kraje demokratyczne, uważam, że jest w pełni demokratyczne, by wyrazić alternatywny punkt widzenia

Aleksandra, 47-letnia mieszkanka Moskwy

- Sądzę, że plakaty są na miejscu w świetle ostatnich wydarzeń - stwierdziła 47-letnia Aleksandra. - Jeśli Europejczycy uważają się za kraje demokratyczne, uważam, że jest w pełni demokratyczne, by wyrazić alternatywny punkt widzenia i pokazać inne opinie - dodała.

Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę wskazując, że jednym z ich celów jest "denazyfikacja" tego kraju. W ostatnim czasie szef MSZ Rosji, Siergiej Ławrow, przekonywał, że Ukraina może być nazistowska, mimo że rządzi nią Wołodymyr Zełenski, polityk o żydowskich korzeniach, ponieważ "Adolf Hitler też miał żydowską krew", a "największymi antysemitami są sami Żydzi".