Platformę Obywatelską opuścił Michał Jaros, poseł kojarzony z frakcją Ewy Kopacz. – Nie byłem w stanie znaleźć wspólnego języka z Grzegorzem Schetyną w kwestiach programowych i personalnych. Czarę goryczy przelała jego decyzja, by ograniczyć współpracę z Komitetem Obrony Demokracji, której ja jestem gorącym zwolennikiem – powiedział „Rzeczpospolitej" Jaros. Czytaj więcej

Przed wyborami Ryszard Petru zapowiedział, że Nowoczesna nie będzie partia składającą się z polityków, którzy odeszli z innych ugrupowań. - Jestem doświadczonym parlamentarzystą. Mam takie same poglądy w wielu kwestiach jak Nowoczesna. Wartości takie jak wolność gospodarcza są dla mnie motorem napędowym - powiedział Jaros.

Jaros nie chciał zdradzać szczegółów swojego odejścia z Platformy Obywatelskiej. Przyznał, że jednym z powodów były wewnątrzpartyjne zapasy. - Trzeba umieć się elegancko pożegnać. Życzę Platformie wszystkiego dobrego. Wierzę, że dołączy do wielkiej koalicji stworzonej przez KOD - mówił polityk Nowoczesnej.

Jaros chwalił lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru. - To polityk, który jest nastawiony na rozwiązywanie problemów, nie prowadzenie sporów ze szkodą dla Polski. Nowoczesna to wspólnota wartości - mówił. - Celem partii opozycyjnych powinno być przedstawianie projektów dobrych dla Polaków, nie tylko próba odsunięcia PiS od władzy - dodał.

Polityk Nowoczesnej uważa, że wcześniejsze wybory parlamentarne powinny się odbyć, jeśli taka będzie wola parlamentarzystów. - Rząd nie może stosować ucieczek i zamydlać oczu. Powinien przyjąć ślubowanie trzech sędziów TK i opublikować wyrok z 9 marca. - ocenił.

Jaros uważa, że w ramach wielkiej koalicji powinien do wyborów prezydenckich wystartować wspólny kandydat. - Powinien być nim Donald Tusk. Wielu Polaków czeka na jego powrót - powiedział.